czwartek, 1 grudnia 2016

A gdyby tak...#6

Chyba wszyscy znamy opowieść wigilijną.
A jak nie, to tak w skrócie : facet, który nienawidzi świąt, każe swojemu pracownikowi pracować nawet w wigilię. I w ogóle jest sceptycznie nastawiony do świąt i do ludzi. W nocy odwiedza go duch zmarłego współpracownika i przyjaciela, który był dokładnie taki sam. Ten ostrzega go przed złym życiem i zaleca zmianę, jednak mężczyzna ma to w poważaniu. Po wizycie ducha odwiedzają go kolejne trzy. Podczas tych spotkań mężczyzna postanawia się zmienić. 

Skoro wprowadzenie mamy za sobą to pora coś pozmieniać lub skomentować, jak to w tej serii bywa.
Oto kilka teorii :
1) Scrooge od razu się wystraszył i posłuchał przyjaciela. Jest to raczej niemożliwe bo co to by był za fenomen kiedy wszystko można zapisać w jakichś 10 zdaniach? Odpowiem wam : żaden!
2) Nasz sknera i wredus wcale się po tym wszystkim nie zmienia i żyje dalej, a po swojej śmierci lata razem z Marleyem i narzeka na ciężkie łańcuchy. Żeby nie było za mało to dodajmy jeszcze "a nie mówiłem?!" Powtarzane przez starszego ducha, co strasznie denerwuje naszego głównego bohatera.
3) Ebenezer S. się nie zmienia bo pada na zawał po ujrzeniu ducha w swoim pokoju.
4) Mężczyzna od początku jest dobrym człowiekiem, ale sam pomaga ludziom o zatwardziałych sercach zrozumieć co jest w życiu ważne.
5) Po śmierci Marley i Scrooge za karę zostają na ziemi jako Mikołaj i elf, którzy muszą różności prezenty.
Która opcja podoba wam się najbardziej? Czy może wolicie oryginalną wersję?
Ps. Mamy już grudzień!!! Huraaaa! ❄

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka