Translate

Współpraca?

Kontakt : mal.gorna0@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Dolnośląskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Dolnośląskie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 kwietnia 2020

Frankly in Love

Autor : David Yoon
Seria : #GOYOUNG
Wydawnictwo : Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron : 344
Data wydania : 2 października 2019

"Frank kocha Joy. Joy kocha Franka. A przynajmniej wmawiają to swoim rodzicom...
Frank Li ma dwa imiona: amerykańskie Frank oraz koreańskie Sung-Min. Urodził się i dorastał w Kalifornii, w języku przodków zna zaledwie kilka słów. Mimo to jego rodzice oczekują, że zwiąże się z miłą Koreanką. Ale Frank spotyka się z Brit Means, dziewczyną swoich marzeń! Brit jest urocza, zabawna i inteligentna, ale… nie jest Koreanką.
Rodzice Franka wiele poświęcili, żeby mógł dorastać w kraju nieograniczonych możliwości, jednak ich tradycyjna postawa nie pozwala mu być zwyczajnym amerykańskim nastolatkiem. Zdesperowany chłopak zrobi wszystko, by rodzice nie dowiedzieli się o randkach z Brit. Zwraca się o pomoc do córki przyjaciół rodziny, Joy Song…"

Po przeczytaniu Słońce też jest gwiazdą stwierdziłam, że nie mam zamiaru tracić swojego cennego czasu na książki, które po prostu nie trzymają się przysłowiowej "kupy". Z przyjaciółką pośmiałyśmy się na zapas.Szczerze mówiąc byłam bardzo zaskoczona różnicą pomiędzy Słońcem a Ponad wszystko. Ta recenzja byłaby tak zła, że aż szkoda byłoby ją publikować.
Wspominam o tym dlatego, że David Yoon jest mężem Nicoli Yoon. I nie przeczytałabym Frank Ly in Love gdyby nie wspomniana wcześniej przyjaciółka, która z uśmieszkiem wręczyła mi książkę w prezencie. Taki żarcik przed którym nie można się powstrzymać, wiecie. Koniec końców stwierdziłam, że i tym razem mogłabym zafundować sobie troszkę zabawy.

sobota, 24 czerwca 2017

Ponad wszystko

Autorka : Nicola Yoon
Cykl : Uwaga Młodość
Wydawnictwo : Dolnośląskie
Liczba stron : 328
Data wydania : 31 maja 2017

"Choroba nastoletniej Maddy jest bardzo rzadka. Ma alergię na cały świat. Od siedemnastu lat jest uwięziona w domu. Kontaktują się z nią wyłącznie mama i pielęgniarka. Pewnego dnia Maddy wygląda przez okno i widzi... jego. Jest wysoki, szczupły, ubrany na czarno. Ich spojrzenia się spotykają. Obserwuje go z oddali. Już wie, że jej życie właśnie się zmieniło. Nieodwracalnie. I wie, że to będzie katastrofa."

 Mogę to szczerze powiedzieć - pokochałam tą książkę od pierwszych stron. Pisana prostym stylem, z uczuciem i zaangażowaniem, a przede wszystkim wciągająca i zabawna, pokazuje jak cieszyć się z życia na nowo. Nie ma w nim medycznego żargonu jakiego się spodziewałam zanim zaczęłam czytać.Po za tym ma bardzo ciekawą i niekiedy zabawną formę - niektóre strony są niczym wyrwane z pamiętnika Madeline.
 Jeżeli chodzi o czas zanurzenia się w lekturze, jest on bardzo krótki, ale przyjemny. Historia na jeden wieczór, ewentualnie dwa. Zależy jak komu się podoba, a widać że autorka bardzo się starała, by ta książka spodobała się wielu nastolatkom, ale i nie tylko.
 Historia, która została tam opisana była dla mnie czymś nowym. Oczywiście mniej więcej wiedziałam, czego mam się spodziewać, ale jednak jest to pierwsza tego typu książka, którą przeczytałam i bardzo się z tego cieszę, ponieważ ostatnio narzekałam na zbyt przewidywalne schematy. Wiadomo, że teraz ciężko wymyślić coś totalnie nowego, a tym razem to strzał w dziesiątkę.
Książkę polecam wszystkim, którzy kochają romanse, książki i tajemnice, oraz tym którzy tak samo jak ja pokochali książki Reginy Brett i chcą poczuć, że życie to dar, którego nie można zmarnować.

 Filmu nie widziałam i nie wiem czy byłabym w stanie go obejrzeć. Jednym  z ulubionych elementów książki są zabawne zapiski Madeline. Ciekawi mnie jak to jest jest zrobione w filmie, ale boję się rozczarowania, z resztą każdy książkoholik (i nie tylko on) powie, że książka jest lepsza od filmu.

Ocena 6/6

środa, 5 kwietnia 2017

Hotel "Bertram"

Autorka : Agata Christie
Cykl : Panna Marple (Tom 10) 
Wydawnictwo : Dolnośląskie
Liczba stron : 243
Data wydania : 1965 r.

"Hotel „Bertram” to miejsce staroświeckie, podobnie jak jego goście. Codzienne rytuały bywalców zakłóca ciąg niezwykłych zdarzeń: zamach na dziedziczkę fortuny, powtarzające się kradzieże, napad na pociąg, wypadek roztargnionego kanonika. Podejrzanych przybywa, a wszystkie ślady prowadzą do hotelu, który pogrąża się we mgle... także mylnych tropów! Panna Marple jest wprawdzie w podróży sentymentalnej, ale pilnie obserwuje, a zdarza się, że i podsłuchuje... Jej intuicja oraz celne wnioski pomogą policji rozwikłać skomplikowaną intrygę.Thriller z przenikliwymi obserwacjami dotyczącymi postępu oraz nieuniknionych zmian pokoleniowych i obyczajowych."

Dzisiaj kryminały oficjalnie trafiają na listę ulubionych gatunków. Pierwszy kryminał, który naprawdę zdobył moje serce to "Dzieci sztyletu", ale nie o tym.
Ogólnie rzecz biorąc, jest to pierwsza książka Agaty Christie, jaką czytałam. I szczerze, żałuję, że zabrałam się za to tak późno. Oglądałam wcześniej dwa, czy trzy filmy z serii Panny Marple i uważam, że są bardzo dobrze zrobione i jestem całkowicie pewna, że książki są równie dobre, a nawet lepsze. Dlatego mam zamiar częściej sięgać po książki Pani Christie.
Autorka opisuje wszystko bardzo szczegółowo, wymienia bardzo dużo nazwisk, nie sposób wszystkie spamiętać, jednak w niczym to nie przeszkadza. Każdy z bohaterów ma swoje charakterystyczne cechy i łatwo je rozpoznać. Akcja jest płynna, rozgrywa się w zaledwie kilka dni, które są zapełnione. Jednak wszystko jest idealnie zrównoważone. Nie jest tego ani za dużo, ani za mało. Do tego dochodzą wątki poboczne, które są jak neurony w mózgu. Jest ich mnóstwo, mnóstwo, mnóstwo ale uwaga - wszystkie się ze sobą łączą i są jak idealnie ułożone puzzle, chociaż na pierwszy rzut oka w ogóle się na to nie zanosi.
Przez pierwszą połowę kryminału co chwilę pojawia się nowa alternatywa i wydaje się, że jesteśmy coraz bliżej zagadki, ale z każdą przewróconą kartką...Niespodzianka! Jesteśmy w wielkim błędzie. Z każdą nową postacią pojawia się jeszcze coś, i jeszcze coś, aż w końcu...Wszystko wybucha. Wyjaśnienia wręcz wypływają z ust Taty i Panny Marple. A winnym okazuje się być ktoś o kim prawie zapomnieliśmy...

Ocena 5/6

niedziela, 28 lutego 2016

Przygody Sherlocka Holmesa

Autor : Arthur Conan Doyle
Cykl : Sherlock Holmes (Tom 5)
Wydawnictwo : Dolnośląskie
Liczba stron : 296
Data wydania : 2009 (Data przybliżona)

"Zbiór 12 opowiadań o przygodach genialnego detektywa z londyńskiej Baker Street, który potrafi rozwikłać najbardziej skomplikowane zagadki kryminalne, posługując się sztuką dedukcji. W rozszyfrowywaniu problemów pomaga Sherlockowi przyjaciel, poczciwy dr Watson, a także znajomość psychologii, chemii, prawa, literatury sensacyjnej, policyjne kroniki wypadków oraz nieodłączna fajka, czasami również gra na skrzypcach. Mając nieprzeciętną sprawność fizyczną, wychodzi cało z najgorszych opresji."

Czy lektura, czy nie, warto to przeczytać. Dlaczego? Dla samego humoru, dojścia do nowych rzeczy, które są na pozór wiadome. 

"Dajmy na to: nieraz widywałeś stopnie prowadzące z korytarza na górę, do twojego pokoju, nieprawdaż? 
- Owszem, nieraz. 
- Ile dokładnie razy?
- Chyba z kilkaset.
- Więc ile ich jest? 
- Stopni? Nie wiem. 
- Otóż to! Nie dostrzegłeś. Choć patrzyłeś. I o to właśnie w tym wszystkim chodzi."

Jest tego naprawdę, naprawdę dużo i trzeba przyznać, że nie łatwo jest napisać taki kryminał, ponieważ ja musiałabym iść od końca do początku, czyli najpierw postawić rozwiązanie, a potem całą resztę. Nie wiadomo jak pisał Doyle, ale brawa dla niego za pomysł. 
Opowiadania pisane odpowiednio do czasów, w taki sposób, by można się było przenieść w czasie, zamienić się w Watsona i pomóc Holmesowi, który, ku naszej boleści, nie usłyszy naszego wołania. Ale nie mamy się o co martwić, ponieważ Sherlock jest na tyle genialny, że dojdzie do wszystkiego lepiej niż my. 
Pomimo, że na samym początku, czytanie szło mi opornie, to później...Jak wciągnie, tak nie puści.
Opowiadania nie następują jedno po drugim, jest to wyciąg z kronik pisanych przez wiernego towarzysza Holmesa - Doktora Watsona. Czytając to wszystko możemy się poczuć jak on. Wie o zbrodni, wie gdzie jak i po co, ale nie pomaga swemu przyjacielowi bezpośrednio. Zawsze jest obok. W dodatku książka jest napisana w 1 osobie, jakby sam Conan Doyle obserwował i wszystko zapisywał. 
Nie mniej jednak, zachwyciło mnie to swoją prostotą. Kiedy detektyw dochodzi do rozwiązania i je ujawnia, to w głowie pojawia nam się taka lampka : "Przecież to było takie proste!", albo : "Dlaczego sam na to nie wpadłem?". 
Właśnie. Dowodzi nam to, że powinniśmy patrzeć i dostrzegać, a nie tylko widzieć i narzekać, że brak nam wniosków z obserwacji. 
Jedna uwaga : Jeśli zaczynasz czytać opowiadanie, upewnij się, że je skończysz, zanim pójdziesz spać, bo nie będziesz mógł zasnąć, dopóki nie poznasz rozwiązania. Wiem co mówię, z własnego dzisiejszego doświadczenia. 

Ocena 5/6