sobota, 19 listopada 2016

Ex Machina - Film


  • Premiera : 20 marca 2015 (Polska) 
  • Reżyseria : Alex Garland 
  • Trwa : 1 godz 48 min (6 min napisów końcowych) 
  • Główne role : Domhnall Gleeson, Oscar Isaac, Alicia Vikander
  • Gatunek : Thriller, Sci-Fi 


Włączając ten film miałam malusią nadzieję, że będzie on fajny i dobry. Ale cóż, nie był. Fabuła najprostsza z możliwych i do tego kręcona w jednym miejscu, góra dwóch. A jeśli chodzi o obsadę, to też jakoś nie zaszaleli, bo to tylko 8 osób. Tyle liczy moja rodzina, a nawet więcej. Mam dom, obsadę, to czemu by nie nagrać filmu? Pożyjemy, zobaczymy.
Ponarzekałam na przewidywalną fabułę (jeszcze do tego wrócimy) , mało wyszukane miejsce i malusią liczbę aktorów. Co nam jeszcze zostało? Hmm...Muzyka, dynamika i jakże powalające efekty.


UWAGA! RECENZJA ZAWIERA SPOJLERY!


Zaczniemy od muzyki, której swoją drogą nie pamiętam. I nawet nie wiem czy jakakolwiek tam była. A skoro jej nie pamiętam to pewnie była do kitu. Kolejna rzecz to dynamika, której, jak mam być szczera nie ma. Wszystko toczy się tak wolno, że zanim chłopak wejdzie do "zakazanego" pokoju zdążysz ziewnąć z piętnaście razy. I takich sytuacji jest tyle, że film mógłby być skrócony o jakieś pół godziny. Najśmieszniejsze jest to, że napisy końcowe trwają ok. 6 minut. 6 MINUT! Skąd ich się tam tyle wzięło? Nie wiem, nie wnikam.
Już zbliżamy się do końca, ale zostało jeszcze omówienie fabuły i efektów.
Kiedyś czytałam recenzję "Bitwy pod Wiedniem". Jej autor stwierdził, że efekt krwi była rysowana za pomocą Painta. Nie wiem jak było w tym wypadku, ale to po prostu żałosne. Nóż wszedł w ciało mężczyzny jak w ciepłe masło. I do tego się nie rozprysnęła ani w ogóle nie ciekła. Nagle patrzysz i widzisz czerwoną plamę na koszulce.
I tutaj mamy kolejną abstrakcję. Praktycznie rzecz ujmując, normalny człowiek, który jest dźgnięty nożem prawie że na wylot wydaje z siebie jęki bólu czy czegokolwiek innego, upada na ziemię, wkoło rozlewa się mnóstwo krwi, a nasz ludzik umiera na miejscu. A że ten film nie jest normalny, to nasz mężczyzna nie będzie jęczał i krzyczał, tylko wstanie, przejdzie ze 3 metry i dopiero potem zsunie się po ścianie ( nie zostawiając plam, a ściany oczywiście są białe) i umrze, zdążywszy obrzucić swoje otoczenie ostatnim spojrzeniem.


Fabuła natomiast wygląda następująco : gościu przeprowadza test Turinga* na sztucznej inteligencji, zakochuje się w niej i ma zamiar pomóc w ucieczce. Maszyna nie zostaje dłużna i zamyka swojego wybawcę w pokoju, gdzie najprawdopodobniej umiera, a sama idzie na miasto, konkretniej na skrzyżowanie, które zawsze chciała zobaczyć. I co? I koniec. KONIEC! Nie wiadomo co dalej! Nie wiadomo czy zakochaniec umarł, czy maszyna znalazła sobie dom i pracę! Jak ja mam z tym żyć?! 



Ocena : 1/5 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka