sobota, 5 listopada 2016

Kocham jesień + krótko o moim nicnierobieniu

Mamy już listopad, środkowy miesiąc jesieni, więc postanowiłam napisać o tym dlaczego kocham jesień. Przyznam szczerze, że lubię wszystkie pory roku, ale jesień ma w sobie coś więcej niż cała reszta.



  • Kocham jesień za te wszystkie kolory jakie mamy za oknem. Parki, morze, ogródki, ścieżki - wszystko to wygląda po prostu bosko! Chyba nie muszę na ten temat mówić nic więcej? Widok mówi sam za siebie, prawda?
  • Kocham jesień za wszystkie piękne sweterki, kocyki, ładne kapcie, cudne kubki do herbat, kakao. Wszystkie te rzeczy sprawiają, że jesień wcale nie jest taka zimna i smutna na jaką wygląda. 
  • Kocham jesień za brzydką pogodę, chociaż gdy świeci słońce to też nie narzekam, bo liście wyglądają jakby się świeciły, ale wróćmy do tej brzydkiej pogody. Mimo tego, że czujemy tylko deszcz, deszcz, mżawkę i wiatr, a chodzenie do szkoły na 7.30 w taką pogodę nie należy do moich ulubionych zajęć, to...Po powrocie do domu, szczególnie od poniedziałku do piątku możemy usiąść z książką, obejrzeć jakoś dobry film, spędzić czas pod ciepłym kocykiem z kubkiem gorącej herbaty/kakao/czekolady i nikt nam nie powie : "A może byś się przeszła na spacer?; A może pójdziemy pobiegać? Patrz jaka piękna pogoda! etc. Czyż nie? Właśnie. 
  • Kocham jesień za te wszystkie spadające liście we wszystkich kolorach! Tak po prostu 
  • Kocham jesień za to, że można się wyróżnić. Kiedy wszyscy wkoło Ciebie są smutni, przygnębieni, mokrzy od deszczu, mają liście we włosach i w ogóle są tacy jacyś...Jesienni, to TY się uśmiechnij, zacznij odwracać wszystko tak, żeby sprawiało Ci radość. Jak myślisz? Wyróżni Cię jesienny płaszczyk z nowej kolekcji, czy szczery uśmiech na twarzy? Po za tym, życie jest lepsze, jeśli się uśmiechasz!
To chyba tyle. 5 punktów dowodzących to, że można kochać jesień, chociaż ta daje nam w kość. 
A teraz kilka zdań...
(no dobra, może więcej niż kilka) na temat tego, jak spędziłam swój dzień odpoczynku dla zszarganych nerwów. 
Zacznijmy od tego, że większość moich planów po prostu nie wyszła. Ale na całe szczęście spędziłam ten czas miło i spokojnie. Spędziłam dzień z tatą i siostrą, najpierw pojechaliśmy na grób dziadków, a potem, jak to nazwała moja siostra, podbijaliśmy Gdańsk i Sopot. 
I zrobiłam tam fajne zdjęcia, którymi się Wam pochwalę  (zdjęcia robione telefonem, ale bardzo mi się podobają, nie wiem jak Wam )

Zdjęcia głównie z Sopockiego Molo, kilka zdjęć robionych po drodze w Parku im. Marii i Lecha Kaczyńskich.
Ale ten szczęśliwy dzień to nie tylko zdjęcia i miły czas spędzony z rodziną. Spełniło się jedno z wielu moich marzeń. Czekałam na kolejny tom książki. Czekałam, czekałam i czekałam. Aż wreszcie nadszedł ten dzień. Jednak w tamtym czasie nie mogłam sobie pozwolić na spełnienie tego jednego małego marzenia. Tata spełnił je właśnie w tamtą sobotę, 5 miesięcy od premiery. I tak stałam się najszczęśliwszą osobą na świecie! Osiągnęłam pełnię szczęścia uzupełniając biblioteczkę o 2 tom opowiadań, tym razem wakacyjnych.
(fot. instagram @opinie_okularnicy_)
I to tyle w dzisiejszym wpisie, buziaczki 

3 komentarze :

  1. Ja kocham jesień za kocyk, herbatę, świeczki i dobrą książkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze co może być :D Bo w zimę mogą nas jeszcze wygonić na śnieg :/

      Usuń

Szablon stworzony z przez Blokotka