Translate

Współpraca?

Kontakt : mal.gorna0@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Film na 5. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Film na 5. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 listopada 2020

Enola Holmes - FILM (2020)

  • Data premiery (na świecie): 23 września 2020
  • Reżyseria: Harry Bardbeer
  • Gatunek: Kryminał/ Przygodowy
  • Czas trwania: 2 godz 1 min
  • Główne role: Millie Bobby Brown, Henry Cavill, Sam Calflin, Helena Bonham Carter, Louis, Partridge
  • Ocena: 5/6 

Jak wiecie, nie jestem wielką fanką kina, ale ostatnio coraz częściej trafia w moje ręce produkcje, które są w stanie mnie zadowolić. Enola Holmes jest jednym z nielicznych, przy których powiedziałam sobie - muszę go obejrzeć i faktycznie to zrobiłam. Przede wszystkim dlatego, że uwielbiam serial Sherlock i ten klimat. W thrillerze już wiedziałam, że ma "to coś". 

Największą uwagę skupiłam na części wizualnej. Przede wszystkim dobrze oddano klimat tamtejszych czasów od budynków, po stroje i zachowanie. Scenografia nic dodać, nic ująć. Pola, pociągi, dworki, ulice wyglądały całkiem porządnie. Do kostiumów nie mam żadnych zastrzeżeń - sama bym chętnie dała się wcisnąć w takie sukienki. 

Co mnie zaskoczyło, to poprowadzona narracja. Komentarze Enoli (Millie Bobby Brown) pomagały zrozumieć jej emocje, motywacje podejmowanych decyzji. Było to trochę alter ego doktora Watsona, dzięki któremu Sherlock wyjawiał szerszej publiczności swój tok rozumowania. Tematyki filmu również się nie spodziewałam. Liczyłam na mroczną historię pełną akcji, z jakimś tajemniczym morderstwem w tle, jak to u Holmesów bywa. Jednak podjęty zostaje temat feminizmu, walki oświeconych kobiet o swoje prawa. 

Enola nie chce być kolejną kobietą włożoną w formę - taką jakiej oczekują inni - nie chce być tą, która jest pozbawiona  prawa do głosu, decydowania o sobie, wyrażania siebie. Gdyby producenci wiedzieli jak bardzo gorący jest ten temat ostatnio... Wracając, wychowana przez matkę dziewczyna postanawia walczyć o samą siebie i pokazać braciom, że jest silna i niezależna. W tym celu udaje się na poszukiwania matki, która bez słowa opuszcza posiadłość. Droga do wolności okazuje się skomplikowana, niebezpieczna i pełna mniej lub bardziej przewidywalnych niespodzianek.

Jedyne czego mi zabrakło, to takiego totalnego napięcia, ale właściwie to nic. Najważniejsze, że udało mi się czerpać przyjemność z oglądania, a nie wkurzać się co chwila że coś mi nie pasuje. Wam też polecam! Film idealny na luźny wieczór. 

środa, 16 stycznia 2019

Swatamy swoich szefów - FILM


  • Premiera : 15 czerwca 2018
  • Reżyseria : Claire Scanlon
  • Trwa : 1 godz. 45 min.
  • Główne role : Zoey Deutch, Glen Powell, Lucy Liu, Taye Diggs
  • Gatunek : Komedia 


  Jedna z niewielu produkcji Netlix'a jaką udało mi się obejrzeć, na szczęście nie żałuję swojego czasu.
  Głównymi bohaterami są asystenci szefów pracujących na różnych piętrach tego samego budynku. Zarówno asystent jak i asystentka są zmęczeni swoją pracą. Nie mają życia prywatnego, a za swoich pracodawców załatwiają większość spraw, jak na przykład lunch, odebranie prania, zerwanie z żoną, czy wyrobienie dziesięciu tysięcy kroków na krokomierzu, żeby trener nie myślał, że nie ćwiczy w ciągu tygodnia.
  Asystenci pierwszy raz spotykają się w nocy pod firmą próbując załatwić kolację dla przełożonych. Nie pałają do siebie sympatią, a do tego się kłócą, co nie wpływa dobrze na nastrój i tak już sfrustrowanych pracowników.
Kilka dni później Harper - asystentka redaktor naczelnej wpada na pomysł zeswatania swojej szefowej z szefem Charliego. Czy to może się udać?

  Miałam ciężki dzień i chciałam jakoś poprawić sobie humor. Jakakolwiek aktywność fizyczna nie wchodziła w grę, gotowanie i inne czynności także. Nie chciałam się także zbyt mocno skupiać i zdecydowałam się na odmóżdżanie w formie filmu.
Komedia romantyczna to jest to, co lubię najbardziej. Nie spodziewam się za dużo i liczę na happy end. Ten film w dziewięćdziesięciu ośmiu procentach spełnił moje oczekiwania. Te dwa procenty to chęć, by film trwał chwilę dłużej, a nie kończył się tylko buziakiem. To był po prostu nóż w plecy, ale jakoś przeżyłam.


Fabuła, tak jak wcześniej wspomniałam, była do przewidzenia, ale nie o to chodzi w tych filmach. Nacieszyłam oczy, bo bohaterowie są niczego sobie, trochę się posmuciłam, pośmiałam i powzdychałam. Oczekiwane szczęśliwe zakończenie znacznie poprawiło mi humor i zmotywowało do pracy. Biorąc pod uwagę, że część akcji odbywa się w biurze lub pokazani są ludzie pracujący, to o motywację nie było tak trudno. Zebrałam się w sobie, otarłam łezki wzruszenia i po prostu
wróciłam do życia.

Ocena 5/6

czwartek, 14 lipca 2016

Łowca i królowa lodu - FILM



  •  Premiera w Polsce : 8 kwietnia 2016
  • Reżyseria : Cedric Nicolas-Troyan
  • Trwa : 1 godz 54 min
  • Główne role : 
"Dwie złe siostry przygotowują się do podboju Ziemi, tylko łowca i Sara mogą je powstrzymać."

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam zwiastun tego filmu, to od razu wiedziałam, że mi się spodoba. I nie myliłam się.
Pierwszą rzeczą na jaką zawsze zwracam uwagę, to...Fryzury i stroje aktorów. Nie będę ukrywała, że zachwyciły mnie od pierwszego spojrzenia. Wszystko było starannie dopracowane i przemyślane. W niektórych filmach tego brakuje, więc duży + dla produkcji.
 Kolejną rzeczą jaka mnie zachwyciła, była idea filmu. Niby prosta  historia na bazie królewny śnieżki, ale jak się na to dłużej patrzy, to jest  zupełnie inaczej i w pewnym momencie w ogóle zapomina się o idei  księżniczki z siedmioma krasnalami. Wtedy na pierwszy plan wychodzi  akcja, humor i leciutki dreszczyk grozy, a miejscami nutka  rozczarowania.
 Wiem, że często się powtarzam i wychwalam filmy ponad niebiosa i w ogóle, ale weźmy pod uwagę to, że dopiero stosunkowo niedawno zachwyciłam się tym typem kultury jakim jest kino i teraz staram się nadrobić wszystkie dobre ( zdaniem większości internautów) produkcje, albo przynajmniej ich część. Także...Będę szczera - nie mam pojęcia co Wam tu jeszcze wychwalić i w jaki sposób, by nie było to sztuczne. Więc krótko, zwięźle i na temat : gra aktorska, kostiumy, fabuła, sceneria - bezbłędne, a do reszty nie mam krytyki, bo też jakoś najgorzej nie było.
Polecam obejrzeć ten film więcej niż raz, bo wtedy można zobaczyć więcej szczegółów, więcej zrozumieć i przede wszystkim znaleźć ukryty sens, a nawet kilka. Z resztą, zobaczcie sami

Ocena 5/6
ps. Zakochałam się w piosence końcowej!



piątek, 10 czerwca 2016

Amadeusz - FILM (1984)



  • Premiera w Polsce : 5 listopada 2010, na świecie : 6 września 1984 (Produkcja USA) 
  • Reżyseria : Miloš Forman 
  • Trwa : 2 godz. 40 min.
  • Główne role : W.A. Mozart - Tom Hulce,; A. Salieri - F. Murray Abraham; Konstancja Mozart - Elizabeth Berridge


"Dwudziestosześcioletni Mozart przybywa do Wiednia, by prezentować swoją twórczość. Jego obecność drażni nadwornego kompozytora Józefa II - Antonio Salieriego, co jest powodem rywalizacji między artystami."




Wolfgang Amadeusz Mozart. Zawsze uważałam, że skoro to wieki kompozytor, ktoś ważny, to wtedy jest ułożony, poważny, odpowiedzialny...Ale najwyraźniej się pomyliłam. Z filmu wynikło, że był to człowiek...No nie bójmy się tego słowa, był postrzelony. Krąży teoria iż Joannes Chrysostomus Wolfgangus Theophilus  Mozart (tak w pełni nazywał się kompozytor, a Amadeusz to łacińska wersja Teofila)  chorował na zespół Downa. Po części się mogę zgodzić, a wszystko przez ten wariacki śmiech, który występował w filmie za każdym razem, kiedy Mozart usiłował uratować sytuację nie do odratowania lub nie chciał się przyznać do błędu i zamieniał go w żart.

A co do jego innych zachowań takich jak olewanie życia, brak ładu i organizacji, przecenianie swoich umiejętności itp. itd. Moim zdaniem to podchodzi pod zakładkę "artystycznego zwariowania i braku racjonalności" 

Jak to powiedział Einsein? 

"Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko?" 


Ale nie ważne. Teraz skupmy się na pięknie tego filmu.

Pierwszą rzeczą jaką zauważyłam, były stroje, fryzury, bogato urządzone mieszkania i ogólny nastrój klasycyzmu. Zdumiewało mnie to, jak wielką różnicę widać między tamtym czasem, a dziś. Albo jak  ogóle można było chodzić z gigantyczną peruką na głowie?
Bardzo podobała mi się też forma retrospekcji/ wspomnień i pokazanie tego z perspektywy osoby, która to przeżyła ( no powiedzmy). O wiele lepiej się to ogląda niż jakiś "film oparty na źródłach historycznych [...] W latach...Ble, ble, ble...Wiemy o tym z odnalezionych niedawno pism..." itp. itd. Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi.
Reszta, to są po prostu idealnie pasujące do siebie puzzle. Aktorzy, sceneria, stroje i przede wszystkim muzyka.
Jeśli ten film zaczęłaby oglądać osoba ogólnie niedoinformowana o szczegółowym  życiorysie Wolfganga, nawet nie zauważyłaby końcowej fikcji. A z resztą niektórzy idealnie poinformowani o jego życiu czasem nie zwrócą uwagi na element doczepiony, więc chyba nie jest najgorzej, prawda?

Tak czy inaczej polecam film, nawet dla samego humoru, bo z artystów o których nic nie wiemy też trzeba się pośmiać, a dowiemy się czegoś okazjonalnie.

Ocena 5/6

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Próba niewinności - FILM


  • Film na podstawie książki Agathy Christie "Próba niewinności" 
  • Gatunek : Kryminał 
  • Premiera : 3 czerwca 2007 (świat) 
  • Reżyseria : Moira Armstrong 
  • trwa : 1 godz. 33 min.
  • Główna rola : Geraldine McEwan - Panna Marple
"Młody mężczyzna niesłusznie zostaje skazany na śmierć za zabójstwo matki. Kilka lat później panna Marple odkrywa, iż prawdziwy morderca wciąż żyje i pragnie poznać jego tożsamość."

Nie czytałam żadnej książki Agathy Christie i aż mi głupio. Niby nie można oceniać książki po filmie, ale "Próba niewinności" sprawiła, że aż się zafascynowałam samą ideologią kryminałów, zagadek i tajemnic. Wszyscy za króla detektywów mają Sherlocka Holmesa, o którym słyszał prawie każdy. I szczerze powiedziawszy, gdyby nikt mi nie powiedział o Agacie Christie, to dalej znałabym tylko Holmesa. 
Film zrobiony w taki sposób, by oglądający siedział cały czas w napięciu i tylko czekał na akcję. Wpędza w błąd na każdym kroku, co jeszcze podsyca ciekawość oglądającego. Role aktorskie zagrane idealnie, muzyka odpowiednio dobrana, tylko dodawała dreszczyku...Ale bez przesady. Nie jest to jakiś mocny  film który nie da nam spać po nocach, ale jest on takim zapalnikiem myślenia i tworzenia własnych teorii, więc warto spróbować. 
Zastanawiam się jak opisać moje uczucia słowami i nie spojlerować...Najwyżej będzie z lekka pusto, ale przynajmniej nie odbiorę Wam tej przyjemności. 
Fenomenem tego filmu jest Panna Marple, która jest zwykłą starą kobietą, która niczego nie wie, niczego się nie domyśla...A jednak to ona rozwiązuje zawiklaną zagadkę. 
Nic nie dodam, bo jeszcze wszystko zepsuję. Pozostaje mi tylko powiedzieć, że warto obejrzeć ekranizację "Próby niewinności"! 

Ocena 5/6 

niedziela, 22 listopada 2015

Love, Rosie - FILM


  • Film na podstawie książki Celii Ahern "Love, Rosie" 
  • Premiera 5 grudnia 2014r. 
  • Reżyseria : Christian Ditter
  • Trwa : 1 godz. 42 min. 
  • Główne role : Rosie - Lily Colins, Alex - Sam Claflin 
Film, za którego obejrzenie zabierałam się bardzo, bardzo długo. Ale wreszcie się doczekał. I stwierdzam, że warto było. 
Historia dwóch przyjaciół, którzy poszli swoimi drogami.
Są sprawy, które mogą wszystko zmienić...No, prawie wszystko. Prawdziwa miłość się nie liczy. Jeśli los chce, żeby dwójka ludzi była razem, to będą razem i koniec.
Tylko...Ile musi przejść taka miłość? A może uświadamiamy sobie swój błąd wyboru, kiedy jest już za późno?
Możemy mieć tylko nadzieję, że jakoś się uda...Że to spóźnienie, to tylko wytwór naszej wyobraźni, która się poddaje. My nie powinniśmy się poddawać. Powinniśmy walczyć do końca. Podjąć ryzyko...Albo wszystko, albo nic...
Do do aktorów, mam zastrzeżenia, że miejscami nie mogłam odróżnić Alexa od Grega, ale dało się żyć.
Film naprawdę godny obejrzenia! Polecam!

Ocena 5/6 

Recenzja, krótka, zwięzła i może trochę na temat. Nie wymyślam nic na siłę...Bo co? Mam kłamać? To nie wchodzi w grę!

wtorek, 4 sierpnia 2015

Papierowe miasta - FILM


  • Film na podstawie książki Johna Greena "Papierowe miasta"  
  • Data premiery : 24 lipca 2015r. (Stany Zjednoczone)
  • Reżyseria : Jake Schreier
  • Trwa : 1 godz. 53 min
  • Główne role :
    Nat Wolff,  Cara Delevingne, Halston Sage. Resztę możecie sprawdzić tu : Obsada "Paper Towns" 
  • To chyba wszystko....
Byłam dzisiaj w kinie na "Papierowych Miastach". 
Jeśli liczysz na to, że tym razem będzie inaczej, mylicie się. O czym mówię? O tym, że jak to leży w naturze Johna Greena...On po prostu wszystko robi inaczej. Kiedy jedziesz na przysłowiowy "drugi koniec świata", by znaleźć kogoś kogo kochasz to masz nadzieję, że z Tobą wróci. Otóż nie! Wygląda to zupełnie inaczej. Czytając książki, czy oglądając filmy mam nadzieję, że będzie jakiś "happy end", bo po to czytam książki, by zamazać rzeczywistość, której czasem mam po prostu dosyć, pewnie jak większość ludzi. Niestety tutaj tego nie znajduję. Bardziej zapamiętam to jako komedię, z mikroelementem miłosnym, naprawdę. jeśli chcecie się pośmiać, to zapraszam do kin!

Ocena : 5/6