Translate

Współpraca?

Kontakt : mal.gorna0@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Demart. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Demart. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Historia pewnego rozwodu

Autor : Przemysław Jocz
Wydawnictwo : Demart
Liczba stron : 304
Data wydania : 19 listopada 2013

"HISTORIA PEWNEGO ROZWODU to relacja trzydziestoparolatka, który dowiaduje się, że kobieta, którą poślubił przed 16-tu laty z wielkiej miłości i wiązał z nią swoją przyszłość do końca życia, z którą ma dwie fantastyczne córki, toczy z nim niezrozumiałą rozgrywkę bez względu na koszty, nie oszczędzając nawet dzieci. To opowieść o tym jak głęboko zraniony człowiek próbuje pozbierać swoje życie i stworzyć dom… On ciągle się czegoś uczy, stale coś odkrywa i z czymś walczy… Ze sobą, z paranojami Przeszłości – swojej żony – ze stereotypami. Oprócz tego, że wychowuje córki ciesząc się ich radościami i dzieląc ich smutki, pracuje, prasuje, gotuje, kupuje, randkuje i zmaga się z wyzwaniami: na macie, pod wodą, na rowerze. Postanawia też zdobyć doktorat. A wcześniej pojawia się blog, który pozwala mu się jakoś uporać z nadmiarem przeżyć…"

Zacznijmy od tego, że rozwód wcale nie jest...W ogóle nie powinno go być. Jeżeli jest się tylko małżeństwem, to jest to w miarę jakimś cudem akceptowalne. Ale jeżeli ma się dzieci...To jest już coś innego. Większość dzieci nie może zaakceptować tego, że małżeństwa ich rodziców już nie ma. I staje przed wyborem : Albo mama. Albo tata. Chociaż czasem zdarza się, że nie ma z tym problemu i dziecko zwykle idzie do mamy, bo tata bił, pił, ćpał, kłamał, kradł i tak dalej...Właśnie. Dlaczego to zwykle ojciec dostaje po głowie, że rozwód to jego wina? Nie ważne czy wyżej wymienione okropności są prawdą, czy też nie, najpierw wierzy się matce, bo dziecko jest do niej bardziej przywiązane. I takie jest patrzenie świata. Od wieków to matka zajmowała się dziećmi, a ojciec pracował na utrzymanie rodziny i czasem wychodził z kolegami na piwo. To matka uczyła dzieci chodzić,wiązać buty, robić ciasteczka, czesać włosy,myć zęby. A ojciec? Miał mniejsze pole do popisu. Jemu jest przyczepiona łatka "nauczył mnie jeździć na rowerze" i to on zawsze był tym, który nie za dużo wnosi do wychowywania dzieci.
Jednak w Historii pewnego rozwodu jest inaczej.
To ojciec zajmuje się dwoma córkami i to on widzi jak obie się rozwijają. Może nie jest idealnym ojcem, który zamiast uczyć 15-latkę gotować, malować paznokcie czy innych "dziewczęcych" umiejętności (Bo istnieją faceci, którzy potrafią gotować) uczy ją jak strzelać na paitballu, zwiedza i fotografuje opuszczone budynki, wyciąga ją na wycieczki rowerowe i kupuje kryminały Kinga.
Ktoś może powiedzieć, że jest złym tatą, że oszalał, że to nienormalne by dziewczyna robiła takie rzeczy. Ale widać że się stara, że dba, by córka miała jakieś zainteresowania, miała o czym z nim pogadać i przede wszystkim poświęca jej czas, w przeciwieństwie do matki, która jej nienawidzi i sprawia jej rozczarowanie na każdym kroku. Niestety Ania, bo tak miała na imię, zdąża już przywyknąć do sytuacji.
Gorzej jest z 5-letnią siostrą Ani - Tanią. Mała dziewczynka jest rozdzielona pomiędzy dwoma światami, nie wie w co ma wierzyć i jest rozbita. Najbardziej boli ją, kiedy jest rozdzielana z ojcem i siostrą. Jej mały umysł powoli zaczyna rozumieć co jest grane i którą stronę wybiera. Ale co może na to poradzić mała istotka? Nic.
Dzięki tej książce, bo każda książka czegoś uczy, zrozumiałam małe gesty wielkiej miłości od rodziców do dziecka. Teraz wiem czym jest prawdziwa nienawiść i cieszę się, że nie doświadczyłam czegoś takiego na własnej skórze (i mam nadzieję, że nie doświadczę).
Tak więc, jeśli ktoś z Twojego otoczenia zastanawia się nad rozwodem, daj mu do przeczytania tą książkę.

Ocena 5/6


czwartek, 4 sierpnia 2016

Dzieci sztyletu

Autor : Jacek Sroka-Ritau
Wydawnictwo : Demart
Liczba stron : 400
Data wydania : 15 października 2013

"Ta opowieść pozwala odkrywać współczesny Kraków i smakować klimat tego miasta z czasów XX-lecia międzywojennego. Wprowadza w zadymione papierosowym dymem wnętrza, każe zaglądać do mrocznych piwnic secesyjnych domów, do katakumb, istnienia których świadomi są tylko nieliczni. A wszystko zapoczątkowało przypadkowe odkrycie. Późną jesienią 2008 roku w krakowskim Parku Jalu Kurka znaleziono zakopany pod ziemią szkielet człowieka. Wraz ze szkieletem pochowany został drogocenny sztylet. Tajemnicze znalezisko badają: inspektor Grzegorz Sawicki, sierżant Jarosław Kopacki i kryminolog Anna Pawłoszcze. Szybko dochodzą do wniosku, że mają do czynienia z satanistycznym mordem. Pojawiają się inne ofiary, a okoliczności kolejnych zbrodni poruszają nawet policjantów, którzy ścigają się z czasem by ocalić młodą dziewczynę." 

Jest niewielu polskich autorów, którzy zainteresowali mnie swoją książką na tyle żeby ją skończyć. To jest jedna rzecz. Druga, to fakt iż książka wciągnęła mnie od deski do deski.
Zaczyna się od jednej zbrodni i dzieje się aż tyle, że głowa mała. I wcale nie jest tego za dużo, Chociaż czytając to można myśleć inaczej. Przyznaję się, bez bicia, że też tak myślałam, ale kiedy skończyłam Dzieci Sztyletu doceniłam to. I niby to przeciągnie zdarzeń w nieskończoność jest trudne do zniesienia, ale z drugiej strony jest budowanie tego kryminalnego napięcia. W tej książce znajdziesz prawie wszystko : strach, zdziwienie, trochę humoru, sarkazmu, kłamstwa, wyznania, opowieści, romanse, flirty, złamane serca, załamania nerwowe, dreszczyk podniecenia. Przeczytaj, a może znajdziesz coś jeszcze, czego nie wymieniłam.
Dzieci Sztyletu sprawiły, że łatwiej jest mi zaakceptować ten gatunek literacki, bo tak szczerze, to normalnie bym po to nie sięgnęła.
A jak to się stało że trafiła w moje ręce?
Z nudów. Kiedy jechałam samochodem, bardzo mi się nudziło. W pewnym momencie tata podał mi książkę do potrzymania, bo "nie miał co z nią zrobić" i tak zaczęłam czytać genialną książkę POLSKIEGO autora!
Czasem przypadki dają dużo radości, prawda?
 Widać, że autor włożył w tą książkę całe swoje serce i pewnie nie byłby w stanie policzyć ile czasu spędził na szukaniu odpowiednich informacji, pisaniu i trzymaniu wszystkiego w spójności i logice.
W świecie literatury jest naprawdę co podziwiać, świat potrzebuje takich książek, które Nas przekonują, takich które mogą zmienić nasze zdanie o gatunku, którego nie lubimy. I jeśli nie lubisz książek pisanych przez polskich autorów, jeśli nie lubisz kryminałów, albo masz jeszcze inny powód nielubienia takich książek. to przynajmniej spróbuj. Przeczytaj rozdział albo dwa. Jeśli Ci się spodoba, to nie musisz dziękować. Od tego tu jestem!

Ocena 6/6