Translate

Szukaj

Współpraca?

Kontakt : mal.gorna0@gmail.com

piątek, 23 marca 2018

Czereśnie zawsze muszą być dwie

Autorka : Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo : Filia
Liczba stron : 496
Data wydania : 10 maja 2017

Jest to historia Zosi, która wbrew wszystkiemu wybrała własną drogę. Kobiety, której życie co jakiś czas obracało się o sto osiemdziesiąt stopni, ale nie odpuszczała. Zawsze starała się słuchać swojego serca i sumienia, ale musiała się tego nauczyć...W jaki sposób to zrobiła?

[UWAGA! Pojawiają się spoilery, chociaż nie wiem czy mogę je nazwać spoilerami skoro część jest w opisie książki]

Pojawia się tutaj motyw uroczej starszej pani, która zawsze służy rozmową, dobrą radą i poczęstuje pysznym ciastem. Nie sposób jej odmówić, a jej rady zawsze dobrane do sytuacji, trafiają prosto do strapionego serca.
Pani Stefania przez lata stała się najlepszą przyjaciółką i babcią dla zagubionej w życiu Zosi, która potrzebowała pomocy i zachęty by trafić na własną drogę. Wiadomo, że nie było łatwo. Zosia otrzymała w spadku po Pani Stefanii starą willę w Rudzie Pabianickiej niedaleko Łodzi. Wiąże się z nią szalona i dramatyczna historia, którą poznajemy stopniowo wraz z bohaterką.
Post Instagram by opinie_okularnicy_
Lekki język, fabuła właściwa jest prosta, współczesna i czyta się to bardzo szybko i przyjemnie. Natomiast historia dotycząca willi jest bardziej zawiła, intrygująca i utrzymana w klimacie dawnych czasów.
Zaskakujące w tym wszystkim jest to, że akcja toczy się płynnie i nie widać wyraźnej granicy pomiędzy romansem, a intrygującą opowieścią sprzed lat.
Ogólnie rzecz biorąc do opowieści obyczajowych zaczęłam się przekonywać stosunkowo niedawno, a ta tutaj, jest chyba jedną z lepszych, o ile nie najlepszą jaką czytałam dotychczas.
Wcale nie dziwi mnie fakt, że Magdalena Witkiewicz i jej książka zgarnęły nagrodę książki roku 2017 w plebiscycie lubimyczytać.pl, gdybym przeczytała ją troszkę wcześniej, to na pewno oddałabym na nią głos.
Lektura idealna na słoneczny poranek, zimowy wieczór, sprawdza się jako towarzysz podróży.
A zaczęło się niewinnie. Chwila spokoju, jedna strona, druga, trzecia, aż tu nagle...! Książka po prostu się skończyła!

Ocena 6/6

wtorek, 13 marca 2018

Jeśli doba ma tylko dwadzieścia cztery godziny, to nie zdążę!

- Wczoraj położyłam się spać o dwudziestej drugiej, a obudziłam się równo o 6 rano, wiecie, osiem godzin snu to podstawa przy moim stylu życia – stwierdziła rzeczowo Amelia i z zapałem opowiadała dalej o swoim dniu - Byłam pełna energii, więc stwierdziłam, że wybiorę się na poranną przebieżkę. Jak wróciłam, to zaczęłam się ogarniać do szkoły. Musiałam jeszcze dokończyć przygotowywanie mojej bezglutenowej owsianki z jogurtem naturalnym, bo jestem teraz na diecie – po usłyszeniu ostatniego zdania większość dziewczyn które przysłuchiwały się opowieści wydało z siebie ciche westchnienie. Nie było tajemnicą, że zazdrościły Amelii jej figury, no i wytrwałości na wielu różnych dietach - Do wyjścia zostało mi jakieś dziesięć minut, więc miałam jeszcze czas na wydrukowanie pracy z polskiego, którą zadano nam wczoraj. Mogę ją oddać najpóźniej za dwa tygodnie, ale skoro już to napisałam, to nie zaszkodzi oddać – kontynuowała - W szkole nie wysiliłam się zbytnio. Przecież wszystko jest takie proste i łatwe do zapamiętania, bez problemu nauczę się kolejnych dziewięćdziesięciu słówek z angielskiego na jutro. Nie wiem na co wszyscy tak narzekają – tutaj zrobiła jedną ze swoich min. Ta akurat mówiła „jestem lepsza i musicie się z tym pogodzić.”- Do domu wróciłam tylko po to, żeby jeść obiad i zamienić plecak na torbę. O siedemnastej zaczynam trening. Później wolontariat, kurs pływacki, szybkie odrobienie lekcji, kolacja, no i oczywiście kolejny odcinek serialu...
- Zdążyłaś do dwudziestej drugiej? - spytała z przejęciem jedna z dziewcząt.
Amelia kiwnęła głową potwierdzająco i obdarzyła wszystkich pięknym uśmiechem godnym nagrody miss.
Przez resztę dnia słyszałam jak moje przyjaciółki głośno zastanawiają się nad tym jak można tak wszystko ogarniać. Mnie zastanawiało coś innego. Czy ja chciałabym tak żyć?
Dobra, kwestia dobrej organizacji czasu i pojemnego mózgu. Nie wszyscy mogą sobie pozwolić na takie wypełnienie dnia, bo po prostu nie dało by rady. Ale poukładany plan co do minuty, żadnej spontaniczności i codziennie robienie niemal tego samego? Błagam, nie!
Jeśli ktoś tak lubi to proszę bardzo. Jednak ja zostanę przy swoim nieidealnym śniadaniu (które zapewne zawiera spore ilości glutenu), chętnie też czasem posiedzę do nocy oglądając siedem zaległych odcinków serialu, a potem zaśpię na jakąś lekcję. Czasem także ośmielę się stwierdzić, że szkoła i nauka jest bez sensu ( na szczęście tylko częściowo). Będę również dokonywała wielu wyborów jeśli chodzi o klasyfikację życiowych wartości i będę liczyła na niespodzianki, nieoczekiwane zmiany planów i inne takie. Bez tego było by nudno. Doba ma tylko 24 godziny, a ja chcę je wykorzystać dobrze i na swój sposób.
I ty też możesz, jeśli tylko chcesz.

Sytuacja została wymyślona i celowo przekoloryzowana, by zwrócić uwagę na to, jak dysponujemy naszym czasem, ile go jest i czy wykorzystujemy to tak jak byśmy chcieli. Chciałabym, abyś po przeczytaniu tego tekstu zastanowił/a się chociaż chwilę nad tym co robisz w danym momencie swojego życia. Być może zrozumiesz, że nie jesteś w miejscy, w którym chciałeś/aś się znaleźć, a może odkryjesz, że jesteś wielkim szczęściarzem, bądź szczęściarą - czego życzę Ci z całego serca! 

środa, 7 marca 2018

Lalka

Autor : Bolesław Prus
Wydawnictwo : Greg
Liczba stron : 628
Data powstania : 1980
Data tego wydania : 2007

Najgrubsza, najcięższa, najpełniejsza i...Najlepsza?
Ogólnie czytanie lalki szło mi bardzo opornie przez większą część, ale uważam, że warto było się :przemęczyć". Rada dla wszystkich, którzy jeszcze nie zabrali się do czytania : zapoznajcie się z kontekstem powstania "Lalki" oraz z celami pozytywizmu, to naprawdę wiele daje. Łatwiej zrozumieć to co dzieje się w książce i przyłożyć do realiów epoki.
Już wyjaśniam dlaczego o tym piszę.
Kiedy pierwszy raz wzięłam to tomiszcze do ręki, była to dla mnie katastrofa, katorga co najmniej. Później, kiedy zrozumiałam to całe pozytywistyczne myślenie, to było po prostu niesamowite. Czytałam, czytałam i czytałam...Zauważałam konteksty, które, jak mi się zdawało, rozumiałam tylko ja sama. Znów to cudowne uczucie zrozumienia tajemnic świata. Pomimo ciężkiego stylu pisania i obszernej tematyki (którą swoją drogą da się pokochać) Prus i jego powieść znajdują się na jednej z moich półek. Dzięki tej książce naprawdę zrozumiałam że warto się uczyć, w dodatku dla samego siebie, a nie dla zadowolenia innych.
Wróćmy zatem do samej lektury. Jest to historia Stanisława Wokulskiego, który zakochany po uszy w Izabeli próbuje zdobyć jej serce, bezskutecznie. Mężczyzna kocha jak romantyk, a zdobywa jak pozytywista, co go gubi. W całym tym powstałym zamieszaniu nie potrafi on odnaleźć prawdziwego siebie. Bywa wśród arystokracji, gdzie nie czuje się dobrze, ale gra - dla Izabeli. Nie widzi tego, że kobieta i wiele innych osób wykorzystują jego naiwność.
Fabuła jakich mało. Pomieszanie z poplątaniem, mnóstwo ludzi, nazwisk, powiązań, miejsc i wydarzeń. Istne dzieło. Wszystko opisane z najmniejszym szczegółem i w dodatku to jest ze sobą ściśle powiązane! Prus wiedział co robi, naprawdę. Dramat na miarę naszych czasów, oczywiście jeśli ktoś lubi czytać o czymś, co dzieje się w innych czasach, a nawet jeśli nie lubi (bądź o tym nie wie) to można spróbować.
Kolejną rzeczą jaka mnie zaskoczyła to...Symbolika! Tak, jestem humanistką z krwi i kości, uwielbiam takie rzeczy. Możliwość szerokiej interpretacji, otwarte pole do domysłów i drugie dno to jest to. Oczywiście można traktować tekst dosłownie i się nad nim nie zastanawiać, ale po co, gdy ma się takie możliwości?
Nie zabrakło także humoru. Momentami aż musiałam się zatrzymać i zastanowić nad tym co przed chwilą przeczytałam, co samo w sobie było śmieszne. Kto wpadłby na to, że humor z XIX wieku nadal jest zabawny?
Dobra, może większość, ale nie ja. Na szczęście zostałam pozytywnie zaskoczona.
Okej, nie mam pojęcia co jeszcze mogę Wam napisać. Czytajcie lekturki, bo niektóre mogą się okazać perełkami, no i mogą się okazać przydatne na maturze albo coś...Tak tylko mówię ;)
A jeśli jesteście już po maturze, to możecie poczytać sami dla siebie, tak też fajnie :D

Ocena 5/6