poniedziałek, 3 czerwca 2019

Kraj, w którym czeszą kury

Mam na myśli oczywiście Turcję, gdzie Teşekkürler (czyt. mniej więcej czeszekurla) oznacza dziękuję/dzięki. Ta i inne ciekawostki dotyczące Republiki Tureckiej w dzisiejszym wpisie. Zapraszam!



Piramida żywienia

Zacznijmy od czegoś, co lubię najbardziej, czyli jedzenia. Istny raj, naprawdę. Tyle smaków i dań w jednym miejscu! Nigdy nie mogłam się zdecydować co zjeść, więc siłą rzeczy kończyłam z dwoma talerzami pełnymi różnych mieszanych dań i deserem. Co najlepsze - schudłam! 
Co mnie zdziwiło? Ilość rzeczy, które jedzą na słodko oraz kwaśne owoce. Jeśli już jakieś jadłam to albo w czekoladzie, albo bez niczego, ale wtedy wystarczył jeden na cały dzień. A co do słodkiego - było tego mnóstwo. Kawy z ekspresu i czekolady nie wymagały już słodzenia. Herbata z resztą też. Była słodka, ale zostawiała po sobie kwaśny posmak. Nie wiem ile rodzajów piłam, ale za każdym razem mogłam wziąć inną, tyle tego było.
Zapomniałabym o moim faworycie całego wyjazdu - ryżu! Przepyszny, szczególnie z kurkumą i warzywami. Nie wiem jak oni to gotują, ale robią to fenomenalnie. Gdyby mieli mnie tak karmić, to chętnie bym tam została na zawsze. Jednak wiadomo, kuchnia to nie wszystko.


Na co należy uważać? 

Zacznijmy od tego, co dzieje się na ulicach. Na zakupach należy unikać kontaktu wzrokowego (więcej za moment) i uwaga na porwania. Kiedy doszło do mnie, że naprawdę tam lecimy, byłam przerażona. Lęk przed tym, że ktoś mnie porwie, albo zrobi krzywdę był ogromny, choć nie wiem skąd się brał. Większość poznanych tam osób była naprawdę sympatyczna, ale należy być czujnym😉. Teraz wróćmy do tematu kontaktu wzrokowego. Jeśli idziecie na zakupy, zabierzcie ze sobą dobre okulary przeciwsłoneczne, weźcie je nawet wtedy, kiedy nie macie zamiaru nic kupować. Tureccy sprzedawcy tylko czekają aż twój wzrok powędruje w stronę ich produktów. Czasem wystarczy sekunda by zaczęli za Tobą krzyczeć, biec i machać, serio. Nie bierzcie tego do siebie i udawajcie że tych ludzi tam po prostu nie ma - tak uratujecie swoje zdrowie psychiczne.


Kraj kebeba jest kłamstwem?

Niektóry odwiedzają Turcję tylko po to, by spróbować prawdziwego, tureckiego kebaba. Wyobraźcie sobie, że turecki kebab z Turcji, a turecki kebab w Polsce, to zupełnie inne dania. W naszym kraju, gdy mówimy o kebabie to mamy na myśli mięso, surówkę i sos w bułce. Natomiast w Turcji jest to po prostu duszone mięso z gotowanymi warzywami. Oczywiście chcąc ratować swój biznes knajpki oferują także "naszego" kebsa. Jest to po prostu wersja turystyczna, nie mniej jednak smaczna.
Co mnie zdziwiło - do każdego zamówienia dają jogurt naturalny do picia i papryczki, które można sobie dołożyć wedle uznania. 


Środki transportu i idealni kierowcy...

Nie widziałam na oczy pociągu, czy "normalnego" autobusu. Jedynie autokary i dolmusze - są to miejskie i podmiejskie środki transportu w postaci minibusów. Podjeżdżają pod wyznaczone przystanki, ale kierowcy nie mają większego problemu z tym, by zatrzymać się na pasie w miejscu do którego masz zamiar dotrzeć. Co ciekawe za przejazd płaci się w zależności od przystanku i płaci się kierowcy, czasem nawet pośrednio, kiedy panuje totalny ścisk, nie wydają biletów, a co za tym idzie kontrola jest mocno ograniczona, w każdym razie takie odnosiłam wrażenie.



 Nie mają także problemu z przejeżdżaniem na czerwonym świetle i jeździe środkiem drogi po linii ciągłej. Tam byłabym idealnym kierowcą, tak jak oni. 
Była jeszcze jedna rzecz, która wydawała mi się odmienna od sytuacji panującej na polskich drogach. Mianowicie - trąbią niemiłosiernie często. Włączają się do ruchu - biip, widzą niebezpieczeństwo - biip, jedziesz za wolno - biip, coś im nie odpowiada - biip. I jeszcze wiele innych trąbnięć, które były dla mnie niezrozumiałe.


Jeden wielki Chińczyk uprawia narodowy sport!
Nie da się ukryć, że spora część tureckich miast jest nastawiona głównie na turystykę. Nie da się też ukryć tych wszystkich stoisk z bluzami, butami, torebkami, bielizną, skarpetkami, kapeluszami etc., myślę że się zrozumieliśmy. Wszędzie było tego naprawdę mnóstwo. W niektórych rejonach trudno było o miejsce, z którego nie widać tego całego handlu. Kolejną sprawą nie do ukrycia było pochodzenie większości tego towaru. Zgaduję że część pochodzi spod hasła "made in china" i stąd ten tytuł nagłówka. Za to druga jego część odnosi się do narodowego sportu Turków, a jest nim targowanie się. Oczywiście nie wykluczam tutaj innych dyscyplin sportu, ale wiecie.Cierpliwości do targowania trzeba mieć dużo, a jeśli jest się wygadanym, to czasem można zrobić naprawdę dobry interes. 


Kocie psy, koty i sezon na Niemców.
Tytuł tego akapitu też nie jest przypadkowy. Pierwszą rzeczą jaką usłyszałam przychodząc na obiad było twarde i szorstkie niemieckie "morgen". Później było już tylko więcej Niemców. Momentami miałam wrażenie, że jestem na wycieczce w Berlinie, a nie w Side.
Inna sprawa to koty. Jedne leżą i nic nie robią, jak na koty przystało, a inne gonią za tobą przez pół osiedla. Jest ich mnóstwo, idąc promenadą przy Adriatyku co kilka metrów leżał przynajmniej jeden. Tych stworzonek jest tam tak dużo, że nawet psy (o ile jakieś zauważycie, powodzenia!) zachowują się jak koty. Jak dla mnie super sprawa!
Właśnie ten kot szedł za nami spory kawałek. Potem zaczął mnie gonić.



Kilka słów o kulturze Islamu.
Podczas nauki historii miałam szansę dowiedzieć się kilkunastu rzeczy o Islamie jak i o jego historii. Nie martwcie się, nie mam zamiaru nikogo tym męczyć. Opowiem Wam tylko o kilku sprawach. 
Jeśli myślicie, że kobiety muszą zakrywać praktycznie wszystko oprócz twarzy, to macie rację. 



Mężczyźni za szczęście nie mają takich problemów. Gorzej dla nas - kobiet - które stojąc przed meczetem bez butów na zimnych kaflach zastanawiają się jak to wszystko ubrać.
Druga rzecz, to dywany. Wbrew pozorom nie "pachniały" przepoconymi skarpetami. Imamowie bardzo dbają o powierzone im świątynie, które swoją drogą są naprawdę piękne. Kolejna sprawa dotyczy głośnych modlitw, które słychać w ciągu dnia. Coś niesamowitego (innego, i moim zdaniem godnego podziwu), ale tego musielibyście doświadczyć na własnej skórze.




Oczywiście nie brak także pięknych widoków, miejsc do zwiedzania, czy plaż do leniwego odpoczynku, tym razem bardziej skupiałam się na tym, co widzicie powyżej, ale nie oznacza to, że nie mam żadnych zdjęć 😉
Niektórzy przejechali się na wielbłądach.

Starożytne ruiny w Manavgat


Widok na port po drodze na zamek 

Mury zamku położone na wysokości około 250 m n.p.m

Widok na wybrzeże i Plażę Kleopatry z Alanya Kalesi - zamku w Alanii, który, jak się okazało nie ma konkretnej nazwy.



Po lewej - zdjęcie na plaży Kleopatry w Alanii,  o długości 2,5 km.
Po prawej zdjęcie w porcie, w mieście Manavgat.






Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka