Mam na myśli oczywiście Turcję, gdzie Teşekkürler (czyt. mniej więcej czeszekurla) oznacza dziękuję/dzięki. Ta i inne ciekawostki dotyczące Republiki Tureckiej w dzisiejszym wpisie. Zapraszam!
Piramida żywienia
Zacznijmy od czegoś, co lubię najbardziej, czyli jedzenia. Istny raj, naprawdę. Tyle smaków i dań w jednym miejscu! Nigdy nie mogłam się zdecydować co zjeść, więc siłą rzeczy kończyłam z dwoma talerzami pełnymi różnych mieszanych dań i deserem. Co najlepsze - schudłam!
Co mnie zdziwiło? Ilość rzeczy, które jedzą na słodko oraz kwaśne owoce. Jeśli już jakieś jadłam to albo w czekoladzie, albo bez niczego, ale wtedy wystarczył jeden na cały dzień. A co do słodkiego - było tego mnóstwo. Kawy z ekspresu i czekolady nie wymagały już słodzenia. Herbata z resztą też. Była słodka, ale zostawiała po sobie kwaśny posmak. Nie wiem ile rodzajów piłam, ale za każdym razem mogłam wziąć inną, tyle tego było.
Zapomniałabym o moim faworycie całego wyjazdu - ryżu! Przepyszny, szczególnie z kurkumą i warzywami. Nie wiem jak oni to gotują, ale robią to fenomenalnie. Gdyby mieli mnie tak karmić, to chętnie bym tam została na zawsze. Jednak wiadomo, kuchnia to nie wszystko.
Na co należy uważać?
Zacznijmy od tego, co dzieje się na ulicach. Na zakupach należy unikać kontaktu wzrokowego (więcej za moment) i uwaga na porwania. Kiedy doszło do mnie, że naprawdę tam lecimy, byłam przerażona. Lęk przed tym, że ktoś mnie porwie, albo zrobi krzywdę był ogromny, choć nie wiem skąd się brał. Większość poznanych tam osób była naprawdę sympatyczna, ale należy być czujnym😉. Teraz wróćmy do tematu kontaktu wzrokowego. Jeśli idziecie na zakupy, zabierzcie ze sobą dobre okulary przeciwsłoneczne, weźcie je nawet wtedy, kiedy nie macie zamiaru nic kupować. Tureccy sprzedawcy tylko czekają aż twój wzrok powędruje w stronę ich produktów. Czasem wystarczy sekunda by zaczęli za Tobą krzyczeć, biec i machać, serio. Nie bierzcie tego do siebie i udawajcie że tych ludzi tam po prostu nie ma - tak uratujecie swoje zdrowie psychiczne.
Co mnie zdziwiło - do każdego zamówienia dają jogurt naturalny do picia i papryczki, które można sobie dołożyć wedle uznania.
Kraj kebeba jest kłamstwem?
Niektóry odwiedzają Turcję tylko po to, by spróbować prawdziwego, tureckiego kebaba. Wyobraźcie sobie, że turecki kebab z Turcji, a turecki kebab w Polsce, to zupełnie inne dania. W naszym kraju, gdy mówimy o kebabie to mamy na myśli mięso, surówkę i sos w bułce. Natomiast w Turcji jest to po prostu duszone mięso z gotowanymi warzywami. Oczywiście chcąc ratować swój biznes knajpki oferują także "naszego" kebsa. Jest to po prostu wersja turystyczna, nie mniej jednak smaczna.Co mnie zdziwiło - do każdego zamówienia dają jogurt naturalny do picia i papryczki, które można sobie dołożyć wedle uznania.


