piątek, 24 maja 2019

Upadki

Autorka : Anne Provoost
Wydawnictwo : EZOP
Liczba stron : 228
Data wydania : ok. 2006r.

"17-letni Lukas spędza wakacje na południu Francji w rodzinnym domu matki. Dramatyczne wydarzenia tego upalnego lata na zawsze odmienią jego życie. Chłopak odkryje mroczną tajemnicę swojego dziadka sięgającą czasów wojny i będzie musiał się z nią zmierzyć. Jednocześnie zwiedziony fałszywą przyjaźnią wplącze się w kłopoty i zapłaci za to bardzo wysoką cenę. Kiedy wreszcie odważy się zerwać znajomość, ofiarą zemsty stanie się jego dziewczyna, młoda Amerykanka, Caitlin."

   Zaintrygował mnie tytuł i okładka, niczym innym się nie sugerowałam. Książka nie posiadała opisu (znalazłam go dopiero w internecie), ale po przeczytaniu pierwszej strony poczułam palącą ciekawość. Nie obchodziła mnie ani skomplikowana budowa i długość zdań, ani dziwne imiona czy nazwy miejsc. Liczyło się tylko to, by rozwiązać zagadkę z przeszłości.
   Książka porusza takie tematy, o których niewiele chce się mówić. Kradzieże, Holocaust, wojna, śmierć, manipulacja, intryga, kłamstwo, ksenofobia, rasizm czy szowinizm - wszystkie te elementy znajdziemy w "Upadkach", należy być czujnym by zauważyć to wszystko, a nawet więcej. Po lekturze nie od razu wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi i co tak naprawdę się stało. Potrzebowałam dłuższej chwili, żeby przemyśleć całą historię od początku do końca.


   A teraz po kolei. Początek, mimo intrygi jaką budował, był strasznie ciężki do przejścia, przynajmniej dla mnie. Musiałam się troszkę przyzwyczaić i wczuć. Musiałam się także nauczyć się odróżniać imiona od miejsc, zajęło moment, ale jednak. Francuski pod tym względem nadaje się idealnie do mieszania w głowie. Zdarzało się również, że kilka razy czytałam tę samą stronę, ale szczęśliwie dotarłam do końca. Akcja toczy się powoli, budując napięcie i podnosząc poziom irytacji do niewiadomych rozmiarów. Nic więc dziwnego, że pojawiły się momenty zwątpienia, odkładania, przekładania, narzekania, otwierania i zamykania. Ciekawość jednak wygrała, jak widać.
   Mamy tutaj zagubionego Lucasa, który przyjechał na wakacje do rodzinnego domu matki, niezrozumiałą Amerykankę Caitlin oraz męczących Benoit'a i Aleksa. Mamy także tajemnicę, o której nikt nie chce rozmawiać. Co może z tego wyniknąć? Naprawdę wiele i uwierzcie mi, to nic przyjemnego (napisałabym coś więcej, ale boję się, że coś za mocno zaspojleruję). Cała sprawa się oczywiście wyjaśnia, tak jak już wspomniałam, w powolnym tempie. Zakończenie bardzo mnie zaskoczyło. Domyślałam się, że zdarzyła się jakaś tragedia spowodowana wcześniejszymi poczynaniami bohaterów, jednak dałam się zaskoczyć.
   Po za złożonym problemem podjętym przez autorkę, metodzie jaką się posługiwała i lekko zaskakującym zakończeniem nic więcej mnie nie urzekło. Niemal przez cały czas, kiedy czytałam czułam się dziwnie. Dziwne wydawały mi się opisywane sytuacje, bohaterowie niby określeni i z wyrazem, ale jednak nie, miejsca też jakieś nierealne.
   Książka całkiem niezła, ale nie czuję się do niej specjalnie przywiązana. Przeczytanie raz w zupełności wystarczy, z pewnością nie sięgnę po "Upadki" ponownie. Niemniej jednak polecam przeczytać ze względu na zawiłość i wyszukany sposób na tragedię, ale także dla przestudiowania manipulacji jaka została tutaj zastosowana. Może nam się to przydać i w przyszłości nie damy się zwieść ukrytym ideom, lepiej nauczyć się na cudzych błędach (nawet jeśli zostały wymyślone), niż przechodzić przez to samemu, prawda?

Ocena 3/6


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka