Translate

Współpraca?

Kontakt : mal.gorna0@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Romans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Romans. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 września 2021

Po prostu bądź


Autorka:
Magdalena Witkiewicz 

Wydawnictwo: Filia

Data wydania: 7 października 2015

Liczba stron: 336

Ocena: 3/6

"On był miłością jej życia, gdy go zabrakło jej świat runął. Została pustka i jeszcze ktoś...W pobliżu zawsze był przyjaciel. Jego przyjaciel, któremu nie wolno było czuć.


Ale możemy się umówić i zawrzeć pewien pakt.
Zaopiekował się nią na dobre i na złe. Ktoś do nich dołączył, a on nadal trwał. Pewnie nie taką miłość wymarzyłaś sobie w snach. 

Miłość przychodzi bezszelestnie, nikogo nie uprzedza. Równie cicho odchodzi niezauważona. 
Lecz może pokochasz mnie za jakiś czas".



Powiem wprost - kupiła mnie okładka. I wiem, że nie powinno się oceniać książki po okładce. Zazwyczaj mówi się tak w sytuacji, gdy mało estetyczna okładka przykrywa bogate, wartościowe wnętrze. W tym wypadku jednak było odwrotnie. Po prostu bądź jest po prostu...zwyczajne. To przewidywalna obyczajówka, romans.  Niestety nie wciągnęłam się tak jak tego oczekiwałam. Oczywiście to nie znaczy, że książka jest zła.

piątek, 6 lipca 2018

Przyjaciele bez bonusu


Autorka : Penny Reid
Cykl : Kółko singielek miejskich (tom 2)
Wydawnictwo : Poradnia K
Liczba stron : 427
Data wydania : 20 czerwca 2018

Kolejny romans od Penny Reid.
Pierwszą rzeczą jaka rzuciła mi się w oczy, to powiązania z poprzednim tomem Kółka singielek miejskich, i sposób tworzenia kolejnej części.
W pierwszym tomie poznajemy Janie Morris zakochanej w "Panu ciacho". Przewija się tam wątek spotkań z przyjaciółkami, robieniu na drutach i długich rozmowach o życiu z alkoholem w ręku.
Natomiast w kolejnej części poznajemy Elizabeth Finney - najlepszą przyjaciółkę Janie i tym razem to ona będzie się mierzyć ze swoimi problemami sercowymi. Pracuje ona w szpitalu, wygląda na taką, która nie ma czasu dla siebie i zawsze jest zmęczona, do tego jest sarkastyczna i prawie nigdy nie zmienia zdania, ale to chyba jej sposób na radzenie sobie ze światem. Jednak pozory mogą mylić.

Ogólnie rzecz biorąc historia Janie toczy się dalej, nie jest oddzielana grubą krechą, tylko toczy się w tle. Poznajemy za to kolejną perspektywę i w życiu nie przeszło by mi przez myśl, że można zrobić coś takiego. To jest jedna sprawa, drugą jest zrobienie tego dobrze. Dla mnie to nowość, więc nie mam zbyt szerokiego pola do rozeznania, ale uważam, że było dobrze.

Inną kwestią jest rozłożenie całej opowieści. Wszystko skupiało się wokół jednego tematu, odnosiłam wrażenie, że będzie się to ciągnęło w nieskończoność, a w dodatku do niczego sensownego nie dojdzie. Można było jednak z góry założyć jaki będzie koniec, no bo to w końcu romans, a chyba wszystkie mają szczęśliwe zakończenia (albo chociażby jakieś inne, również szczęśliwe rozwiązanie). A co najważniejsze, to wreszcie zaczęło się coś dziać! Tylko zajęło to trochę dużo czasu...Było to takie masło maślane. Byleby było więcej stron, a niektóre opisy były tak niepotrzebne, że tylko przebiegałam po nich oczyma, by jak najszybciej dotrzeć do dialogu.


Żeby nie było tak źle, to powiem też parę miłych rzeczy. Po pierwsze, humor był na podobnym poziomie, a sarkazm uwielbiam, więc polubiłam Elizabeth jeszcze bardziej. Tak jak pisałam wcześniej, niektóre opisy nie były potrzebne, ale niektóre były w punkt. (Nie)Ukochanego Elizabeth wyobraziłam sobie z takimi szczegółami, jakbym co najmniej gdzieś go spotkała, przez całą książkę trzymałam się tego niczym nie zmąconego wizerunku i powiem Wam, że gdyby nie on, to pewnie oceniałabym tę pozycję trochę gorzej. I w sumie autorka nagrabiła sobie jednym "małym" szczegółem, ale cóż. Nikt nie jest idealny. (oczywiście nie dotyczy to mojej wizji Nico, ale gdybym Wam powiedziała, to byłby spory spoiler). Idąc dalej, kreacja postaci i otoczenia jest bardzo naturalna, nie ma tam przesady, ani jakichś zgrzytów, co jest naprawdę przyjemne w odbiorze, a do tego szybko i lekko się przepływa nad tekstem.
Nie zabrakło też słodkich słówek, podtekstów i intymnych sytuacji, ale do tego należy podchodzić z dystansem. Tym właśnie charakteryzuje się romans, i jeśli ktoś lubi lekkie, zabawne, sarkastyczne książki tego gatunku, oczywiście z przewidywalnym zakończeniem (ale z nutką zakończenia), to zachęcam do przeczytania serii Kółko singielek miejskich!

Ocena : 4,5/6

P.S. Okładka pierwszego tomu podobała mi się bardziej, a Wam?

piątek, 23 marca 2018

Czereśnie zawsze muszą być dwie

Autorka : Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo : Filia
Liczba stron : 496
Data wydania : 10 maja 2017

Jest to historia Zosi, która wbrew wszystkiemu wybrała własną drogę. Kobiety, której życie co jakiś czas obracało się o sto osiemdziesiąt stopni, ale nie odpuszczała. Zawsze starała się słuchać swojego serca i sumienia, ale musiała się tego nauczyć...W jaki sposób to zrobiła?

[UWAGA! Pojawiają się spoilery, chociaż nie wiem czy mogę je nazwać spoilerami skoro część jest w opisie książki]

Pojawia się tutaj motyw uroczej starszej pani, która zawsze służy rozmową, dobrą radą i poczęstuje pysznym ciastem. Nie sposób jej odmówić, a jej rady zawsze dobrane do sytuacji, trafiają prosto do strapionego serca.
Pani Stefania przez lata stała się najlepszą przyjaciółką i babcią dla zagubionej w życiu Zosi, która potrzebowała pomocy i zachęty by trafić na własną drogę. Wiadomo, że nie było łatwo. Zosia otrzymała w spadku po Pani Stefanii starą willę w Rudzie Pabianickiej niedaleko Łodzi. Wiąże się z nią szalona i dramatyczna historia, którą poznajemy stopniowo wraz z bohaterką.
Post Instagram by opinie_okularnicy_
Lekki język, fabuła właściwa jest prosta, współczesna i czyta się to bardzo szybko i przyjemnie. Natomiast historia dotycząca willi jest bardziej zawiła, intrygująca i utrzymana w klimacie dawnych czasów.
Zaskakujące w tym wszystkim jest to, że akcja toczy się płynnie i nie widać wyraźnej granicy pomiędzy romansem, a intrygującą opowieścią sprzed lat.
Ogólnie rzecz biorąc do opowieści obyczajowych zaczęłam się przekonywać stosunkowo niedawno, a ta tutaj, jest chyba jedną z lepszych, o ile nie najlepszą jaką czytałam dotychczas.
Wcale nie dziwi mnie fakt, że Magdalena Witkiewicz i jej książka zgarnęły nagrodę książki roku 2017 w plebiscycie lubimyczytać.pl, gdybym przeczytała ją troszkę wcześniej, to na pewno oddałabym na nią głos.
Lektura idealna na słoneczny poranek, zimowy wieczór, sprawdza się jako towarzysz podróży.
A zaczęło się niewinnie. Chwila spokoju, jedna strona, druga, trzecia, aż tu nagle...! Książka po prostu się skończyła!

Ocena 6/6