środa, 30 listopada 2016

Mistrz i Małgorzata

Autor : Michał Bułhakow
Wydawnictwo : Czytelnik
Liczba stron : 480
Data wydania : 1997

Tak, to wcale nie są zwidy, mam zamiar po raz kolejny zrecenzować lekturę. No ale nie robiłabym tego bez powodu.
Może to dziwnie zabrzmieć, ale od zawsze w jakiś sposób ta książka mnie przyciągała, ale nie było to  zbyt mocne, ponieważ znając życie, gdyby nie siła wyższa to bym po nią nie sięgnęła. Dlaczego? Ponieważ w oczach małej dziewczynki, ewentualnie nastolatki z gimnazjum książka wydawała się za gruba, za trudna, za bardzo poplątana, za dorosła...Wydawała się cała za bardzo. 
Za to teraz, kiedy poszłam do liceum, i stało się to moją lekturą nie miałam wyjścia. Chociaż nie...Miałam, ale jednak wolałam to przeczytać. Wracając do rzeczy, z jednej strony wielki żal i smutek, że będę musiała zmierzyć się z opasłym tomiskiem, a z drugiej strony cieszyłam się, że wreszcie przeczytam powieść z moim imieniem w tytule.

UWAGA MOGĄ BYĆ SPOJLERY


Jeśli o mnie chodzi, to szło mi bardzo opornie, szczególnie wątek piłatyzmu* i w ogóle denerwowała mnie budowa szkatułkowa**. I ilość bohaterów i ich podobne nazwiska. Ilość wątków. Ugh!
Choć nie ukrywam, że bardzo podobał mi się wątek seansu czarnej magii, Mistrza i Iwana Bezdomnego. Były to jedyne fragmenty, które ratowały pierwszą połówkę przed całkowitą zgubą. Reszty nie dało się tego czytać, ale z wielkim wysiłkiem udało mi się dojść do drugiej części. Ta z kolei była dla mnie bardzo ciekawa i prosta w rozumieniu. Być może dlatego, że zaczynał się wątek Małgorzaty, która przypadła mi do gustu nie tylko dlatego, że jest moją imienniczką, ale zauważyłam tam też zgodność charakterów. Trochę jakbym widziała tam siebie.
Po za tym, to w drugiej części zaczęło się dziać coś, co moim zdaniem pomimo braku sensu jednak go miało. I dopiero od tego pięknego napisu "część druga" naprawdę zachciało mi się czytać. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że wszystko się wyjaśnia i koniec zagadek, koniec wątków i nie ma więcej postaci do pamiętania! Hura! Końce bywają piękne!
Często słyszy się od nauczycieli, że ta lektura to dzieło wybitnego pisarza, że jest ponadczasowe i wszyscy uważają to za fenomen.
Tym razem nie było inaczej. Tyle, że ja widzę tu tylko ponadczasowość, jak to w każdej lekturze bywa.
A tak na koniec prosty wniosek : powieść pisana prostym stylem, ale przez zawiłość sprawy, która wydaje się ciągnąć w nieskończoność i oszałamiającą ilość bohaterów dla wielu ludzi jest ona niezrozumiała.

Ocena 4/6
___________
*Piłatyzm - robienie czegoś tak, jak chce od nas władza, ale wbrew sobie.
**Budowa szkatułkowa - typ powieści, której fabuła składa się z kilku odrębnych opowiadań, których połączenie daje pełen obraz fabuły.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka