wtorek, 1 listopada 2016

A gdyby tak...#5

Mamy pierwszy dzień listopada, więc pora na kolejny post z serii "A gdyby tak..." 
Dzisiaj zajmiemy się księżniczką Bellą, która, no bądźmy szczerzy miała z lekka nierówno pod sufitem.
Nie wierzysz mi? Trudno. Dowody są niezaprzeczalne. 
- Kto na co dzień rozmawia z meblami, sztućcami, świecznikami i naczyniami?
- Kto się zakochuje w potworze? 
Edit : Możliwe że ta bajka miała pokazać, że powinniśmy kochać kogoś za to kim jest a nie za wygląd.
ALE: nawet jeśli tak jest, to...Czy on jej nie zmuszał do tego żeby z nim tam siedziała? Czy ona sama do niego poszła?
Zobrazujmy to sobie. 

Wersja A:
Bestia : Ty głupcze! Traktujesz mój zamek jak jakiś hotel! I to w dodatku bez pytania! Zapłacisz za to!
- Ojciec dostaje liścik -
To ja, bestia. Pamiętasz jak byłeś w moim zamku? Mam nadzieję że tak. Ale do rzeczy. Za karę zabieram twoją najmłodszą ( i najładniejszą) córkę na tak długo jak tylko będę chciał (czyt. Na zawsze)
Podpisano : Bestia

Wersja B :
- u Belli w ogródku -
Bella : W czym mogę pomóc?
Bestia ( stojąc za płotem i obserwując dom) : Słuchaj, kilka tygodni temu twój tatuś wszedł do mojego zamku bez pytania, ani w ogóle nic, tak po chamsku i przyszedłem zapytać czy byś tam ze mną nie zamieszkała na zawsze. Taka kara dla taty...
Bella : Nie...Nie chce mi się.
Bestia : No weź,  fajnie będzie. Będziesz gadała z szafą i innymi meblami, naczyniami,  widelcami i całą resztą, a najlepszym gościem do pogadania jest świecznik. To jak? 
Bella : Dobra. Przekonałeś mnie.

I jak? Która wersja jest bardziej prawdopodobna? Zapewne A. My oczywiście skupimy się na tej drugiej.
Dobra. Już wiemy jak Bella znalazła się w zamku Bestii. Teraz dojdźmy do tego, jak zwariowała. 
Wszyscy wiemy (a jeżeli nie wiemy, to zaraz nas olśni), że nasza kochana księżniczka kochała czytać. 

(A tu macie Bestię, która czyta)
Ludzie, który czytają poszerzają swoje horyzonty, mają większą wyobraźnię, lepsze słownictwo i w ogóle. A jeśli ktoś spędza mnóstwo czasu sam i nie ma gdzie dać upustu tej wyobraźni to staje się dziwakiem i robi różne rzeczy np. Bella gada z wszystkim tym, co w normalnym życiu nie mówi. 
Dobra, ja też czasem gadam do książek (typu : ale dlaczego on umarł?! Jak mogłaś mi to zrobić?! Jak mogłaś się tak skończyć?!) albo sama do siebie ( czasem potrzeba porady eksperta) no ale błagam...


Mamy wariactwo w czystej postaci. No ale ok. Teraz wyobraźmy sobie Bellę w psychiatryku, która opowiada o tym jak spotkała Bestię i mieszkała u niego w zamku, bo jej ojciec trochę tam sobie pomieszkał. A co na to lekarze? Patrzą na nią jak na dziwaka. Jaka bestia? Jaki zamek? Ona ma w ogóle jakąś rodzinę? Trzeba po kogoś zadzwonić. 
- Jak się pani nazywa? Albo ktoś z Pani rodziny? 
- Ja jestem księżniczka Bella, mieszkam w zamku z Bestią, który jest przystojnym księciem. Niedługo bierzemy ślub! - krzyczy dziewczyna z entuzjazmem i aż podskakuje na krześle. 
- A ktoś z pani rodziny? 
- Bestia! Bestia! Jak ja go kocham! 
I na tym kończą się rozmowy. Bellusia coś długo posiedzi sobie w sterylnie czystym białym pokoju. na szczęście dostanie kartki i ołówek, by spisać historię miłości dla potomnych. 


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka