poniedziałek, 1 sierpnia 2016

A gdyby tak...#2

Nie wiem co mnie naszło, ale postanowiłam, że ta seria będzie poświęcona bajkom Disneya. I całkiem możliwe, że to dzięki Gosiarelli zaraziłam się innym patrzeniem na uśmiechnięte księżniczki. 
Od razu informuję, że mogę Ci zniszczyć wizję pięknego Kopciuszka, Śnieżki czy Pocahontas, więc czytasz na własną odpowiedzialność. 
A teraz do sedna. 
Dzisiaj obsmarujemy Kopciuszka, najbardziej znaną księżniczkę Disneya, która ukształtowała w małych dziewczęcych główkach to i owo. 


A teraz pomyślmy sobie...Co by było gdyby ojciec kopciuszka żył, a macocha umarła? Czy przyrodnie siostry miałyby piekło na ziemi? Moim zdaniem nie. Straciłyby matkę, która trzymała je w wiecznym napięciu, że muszą być idealne i spełniać każdą ambicję matki, a zyskałyby kochającego ojca, który nie narzucałby swojego marzenia do realizacji przez dziecko. Akceptowałby dziecięce ambicje, pomagał w wybraniu drogi życiowej i cieszyłby się z każdego, nawet najmniejszego sukcesu każdej ze swoich córek. Nie dzieliłby ich w żaden sposób, po prostu by je kochał. 

Przyszła chwila na wersję numer dwa. A konkretnie na obraz księżniczki psychopatki, która nie wytrzymała napięcia w psychopatycznym układzie napisała na ścianie czarnym sprayem, że dom jest przeklęty i poszła poderżnąć gardła swojej "kochanej" rodzinki. Sceny zbrodni nie będę wam opisywać, tylko dodam że wszystkie trzy hrabianki nie żyją, a ich duchy latają po nawiedzonym domu, a nasza balerina w niebieskiej sukience pojechała robić karierę w cyrku czy coś tam. Nie wiem, nie dopytywałam dokładnie.
I tym oto sposobem dobiegamy do końca marzeń o idealnej rodzince bez mamusi terrorystki i pięknej niebieskookiej psychopatce. 
Co powiecie na taką odsłonę Kopciuszka?

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka