sobota, 26 sierpnia 2017

Początek wszystkiego

Autorka : Robyn Schneider
Wydawnictwo : Moondrive
Liczba stron : 352
Data wydania : 14 czerwca 2017

"Kiedy wydaje ci się, że to już koniec, właśnie wtedy możesz być... na początku wszystkiego.

Ezra Faulkner jest gwiazdą swojej szkoły: popularny, przystojny i dobrze zbudowany. Miał nawet zostać królem balu maturalnego. Ale to było zanim... Zanim dziewczyna go zdradziła, auto roztrzaskało mu kolano, jego dobrze zapowiadająca się kariera sportowa legła w gruzach, a przyjaciele zdobyli się jedynie na to, aby wysłać mu do szpitala kartkę z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia.

Cassidy Thorpe to dziewczyna inna niż wszystkie. Zjeździła kawał świata, nocą wykrada się z gitarą na dach internatu, tańczy tak, jakby krótka chwila miała trwać wiecznie, i zna naprawdę dziwne słowa.

Spotkanie tej dwójki jest przypadkowe, ale zmieni ich życie na zawsze. Cassidy wciąga Ezrę do swojego niesamowitego świata, w którym nie ma końców – są tylko nowe początki."


Nie za gruba, wielkości zeszytu, lekka, z piękną okładką i chwytającym tytułem. Można by rzec, że idealna. Ale nie. Ta książka złamała mi serce i wyrwała je z idealnego świata fikcji wystawiając na ciemną ulicę pełną nieidealnych ludzi i lekko zaniedbanych domów. Pokazała realia, krótko mówiąc.



Historia zaczęła się niewinnie, klasycznie i z sarkazmem. Tak jak lubię. Zakochałam się od pierwszych stron, i szczerze się zdziwiłam. Myślałam, że narracja będzie podzielona między bohaterami, jednak prawda była zupełnie inna. CAŁA historia jest opisana z perspektywy chłopaka. Chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się czytać książek w tej odsłonie, ale przyznam że mi się podobało.
Od pierwszych stron wiedziałam że to będzie petarda, ba! Od pierwszego zdania!
"Czasem myślę sobie, że na każdego czai się jego osobista tragedia." 
I faktycznie zaczęły się sypać tragedie, a ja wysnułam już własną teorię : zaczyna się od złego, potem przez całą książkę wszystko dochodzi do ładu, na spokojnie, żeby na końcu wszyscy byli szczęśliwi do granic możliwości, happy end i tak dalej.
Moje przepuszczenia się poniekąd sprawdziły, ale jak bardzo, to już musicie sprawdzić sami, bo nie jestem w stanie Wam tego powiedzieć bez zbędnych spojlerów. A uważam, że warto zabrać się zabrać za czytania i spróbować znaleźć swój własny początek wszystkiego...Może tych początków jest więcej niż tylko jeden?

W każdym razie, wiele się nauczyłam.
Po pierwsze : faktycznie to, co wydaje się być końcem, może być nowym początkiem.
Po drugie : Z każdym dniem się zmieniasz, nie wrócisz do dawnej wersji siebie i nie odwrócisz czasu, więc nie warto się zamartwiać tym co było.
Po trzecie : Przypadki są piękne - choć możesz nie zdawać sobie z tego sprawy.
To tylko trzy mądrości z wielu, które słyszymy przez całe życie, ale żeby je zrozumieć - trzeba to poczuć. Ja to zrobiłam dzięki tej historii. Znalazłam swój początek wszystkiego, a Ty?

Ocena 6/6

3 komentarze :

Szablon stworzony z przez Blokotka