piątek, 2 września 2016

A gdyby tak...#3

Z lekkim opóźnieniem, ale jest! Zaprasza do czytania!

Tak jak obiecałam, na prośbę jednej z czytelniczek, dzisiaj zabiorę się za "Gwiazd naszych wina".
I w sumie mówiłam wcześniej, że będą w tej serii tylko produkcje Disneya, ale stwierdziłam, że mogę zabrać się za coś na Waszą prośbę, albo będzie to przeplatane raz jednym, raz drugim. Tak więc, nie przedłużając, zaczynamy!

Większość filmów romantycznych kończy się happy endem, ale to dramatyczny romans, więc było inaczej. Pewnie zdążyliście już zauważyć uwieeelbiam dramaty. I ogólnie dzisiaj chciałam uśmiercić i Hazel i Augustusa, żeby biedny zakochany chłopak nie umierał samotnie. Ale znajcie moją łaskę.
Hmmm...Co by tu pozmieniać?
Po pierwsze : Żaden bohater tej wersji nie ma raka. (Ale nie martwcie się, drama time coraz bliżej) Idziemy dalej, Hazel ma DŁUGIE PIĘKNE włosy! (oglądając film nie mogłam tego zdzierżyć).
A teraz przejdźmy do sedna.
Hazel i Augustus są już dorośli. Hazel pracuje jako urocza i miła nauczycielka w podstawówce, a Gus został prawnikiem i wyciąga niewinnych ludzi ze skomplikowanych spraw.
Jednego dnia nasza cudna, długowłosa nauczycielka zjawia się przed biurkiem naszego przystojnego  Gusa.
- Jaki ma pani problem? - pyta rozsiadając się wygodnie w fotelu
- Ja nie mam żadnego problemu!
- To co pani tutaj robi? - pyta zniecierpliwiony
- Jestem twoją żoną! Czy ty zawsze musisz wszystko utrudniać?!
Później Gus dowiaduje się, że Hazel jest w ciąży.
Wszystko super, fajnie, świetnie. Domek, rodzinka, kupowanie łóżeczka etc. ALE (wspominałam coś o drama time? ) Do naszej idealnej rodzinki przyjeżdża daleka rodzina Gusa. Oczywiście nie są oni mile widziani, bo chcą wyciągnąć pieniądze. Niestety nie udaje im się i w ramach zemsty podpalają cały dobytek naszych głównych bohaterów. (Zanim mnie ukamienujecie, czytajcie do końca) Na szczęście byli oni w szpitalu ze swoim małym szkrabem.

Ta da! 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka