Translate

Współpraca?

Kontakt : mal.gorna0@gmail.com

niedziela, 7 maja 2017

Mroczna Bohaterka - Kolacja z wampirem

Autorka : Abigail Gibbs
Cykl : Mroczna bohaterka (Tom 1)
Wydawnictwo : Muza
Liczba stron : 560
Data wydania : 23 października 2013

"Przypadkowe spotkanie na Trafalgar Square odmienia życie Violet Lee, ukazując jej świat, którego nawet sobie nie wyobrażała: istniejące poza czasem miejsce, w którym elegancja, bogactwo, wspaniałe dwory i wytworne przyjęcia są znamionami dekadencji, w jakiej żyją jego mieszkańcy. Za tym przepychem kryje się mrok, którego ucieleśnieniem jest charyzmatyczny i śmiertelnie groźny Kaspar Varn. Violet połączy z Kasparem niebezpieczna namiętność, za którą obydwoje będą musieli zapłacić wysoką cenę…"

Tematem są...Wampiry!
Sięgając po tę książkę w ogóle nie domyśliłabym się, że chodzi o nie, bo spojrzałam tylko na pierwszą część tytułu i sam widok okładki mnie kupił. Większości czytelników za pewne znudziła się ta tematyka, ale uwierzcie mi. Ta książka ma to "coś" i przedstawia obraz wampirów jakiego nie znaliśmy. Totalnie inny, niż "Zmierzch" czy "Pamiętniki wampirów". Więc zanim skreślicie tą historię pełną wampiryzmu, doczytajcie do końca, może uda mi się Was jakoś przekonać.
Kiedy zabierałam się za czytanie, nie wiedziałam w co się pakuję. Teraz wpakowałam się na dobre i tak na dobrą sprawę niczego nie żałuję. Książka na jeden dzień, bo  strasznie wciąga, a jeśli nie przeczytasz tego w jeden dzień, będziesz cierpieć męki w nocy, zastanawiając się co stałą się z Violet Lee - główną bohaterką, która jest jedyną żywą istotą w całym społeczeństwie wampirów - i nieustannie w twojej głowie będą się kręcić pytania : "Czy zostanie wampirem?; "Kogo wybierze?; Jak zniesie tą sytuację?; Czy to ona jest mroczną bohaterką?"
Nie będę tak okrutna i nie będę Wam spojlerować więcej niż uważam za słuszne, bo jeszcze wszystko zepsuję.
Wydarzenia, które odbywają w przeciągu tygodni, odczuwałam znacznie dłużej. W pewnym momencie zapomniałam, o tym co stało się na samym początku. Zupełnie tak, jakby opowieść mogła się zacząć w jakimkolwiek momencie, a i tak byłoby w miarę dobrze.
Nie trzeba pamiętać wszystkiego od A do Z, żeby wszystko rozumieć. A jak już czegoś nie zrozumiałam, cofałam się co najwyżej kilka stron.
Książka, którą czyta się szybko, bez problemów i to taka z emocjami. Co jakiś czas zamykałam ją tylko po to, żeby wyrazić swój dreszczyk emocji.
Uśmiech, łzy, strach, gniew, smutek, zazdrość...Wszystkie te emocje były przeze mnie odczuwane podczas lektury.
Dzieło Abigail Gibbs zdecydowanie należy do grona opowieści, których jednocześnie chcemy i nie chcemy kończyć. Chcemy, bo zżera Nas ciekawość i wciąga nas fabuła, a nie chcemy, bo to takie niemiłe uczucie, kiedy kończy się naprawdę dobrą książkę, która naszym zdaniem nie powinna się zakończyć.

Ocena 6/6

piątek, 5 maja 2017

Tam gdzie spadają anioły

Autorka : Dorota Terakowska
Wydawnictwo : Wydawnictwo literackie 
Liczba stron : 300 
Data wydania : 23 stycznia 1998r.

"Fabuła rozwija się w dwóch przenikających się poziomach: pierwszy ziemski, gdzie rozgrywa się historia dziewczynki, która utraciła swego Anioła Stróża i stara się go odzyskać. Drugi kosmiczny, gdzie Anioł Stróż walczy ze swym ciemnym bratem bliźniakiem i pozbawiony mocy spada na ziemię. Powieść zarówno dla młodzieży jak dorosłych, jest próbą przedstawienia złożonych relacji pomiędzy dobrem a złem, między porządkiem ziemskim a boskim, wiarą i wiedzą, między człowieczeństwem a boskością.Po stracie Anioła małą Ewę zaczynają spotykać nieszczęścia. Rodzina dziewczynki nie przywiązuje do tego wielkiej wagi. Pewnego popołudnia niedaleko zamieszkania Ewki schronienie znajduje Bezdomny. Jaką rolę odegra w życiu dziewczyny Bezdomny? Co on ma wspólnego z Aniołem? Jak zakończy się historia Ewy?"


Kiedy czytałam książki Doroty Terakowskiej, żadnej nie rozumiałam i musiałam próbować mnóstwo razy. Zdarzało się czytać jedną stronę po kilkanaście razy. Jednak nie poddawałam się i sięgnęłam po kolejną książkę autorki i ku mojemu zaskoczeniu dobrze trafiłam. Lektura ta wydaje się strasznie prosta i łatwa w zrozumieniu, że to niby tylko literki w różnej kolejności. Jednak autorka sprytnie zmusza nas do refleksji na temat, który w dzisiejszej cywilizacji jest raczej unikany.

Opisana historia jest z pozoru prosta, okazuje się jednak, że istnieje drugie dno. Jakie? 
Dotyczy ono wiary i tego jak do niej podchodzimy. W tekście znajdziemy wiele przykładów na to, że wiara ma duży wpływ na losy człowieka.
Każda książka czegoś uczy, niekiedy sprawia, że człowiek podświadomie w sobie coś zmienia pod wpływem lektury i pamiętajcie - nigdy nie jest za późno! 
 Polecam tą książkę i dzieciom i dorosłym, wierzącym i ateistom, bo nigdy nie wiadomo jaka będzie reakcja. 
Może dziecko zrozumie, po co jest pacierz, którego zmawianie jest wprowadzone w nawyk przez rodziców ? Albo taki ateista zacznie wierzyć ? Kto wie...

Ocena : 6/6

poniedziałek, 1 maja 2017

A gdyby tak...#11

Witam w maju! 
Dzisiaj od razu przejdziemy do konkretów, a mianowicie porozmawiamy o pracy.


Zobaczmy...Kopciuszek była służącą, Bella robiła za trzy (bynajmniej na początku), Śnieżka sprzątała po krasnalach, Diana musiała zasuwać jak nie wiem, żeby uzbierać pieniądze na swoją wymarzoną restaurację i chyba tyle nam wystarczy. 
Teraz tak : Kopciuszek miał szczęście, Bella też, Śnieżka to zwykła pomyłka przy selekcji naturalnej, a Diana? 
Moim zdaniem tylko ona zapracowała sobie na sukces w życiu, do tego nie patrzyła na to, że jest żoną księcia. wydaje mi się, że nawet nie chciała nią być. Do tego miała w miarę normalny związek. Trochę poznała swojego księcia zanim powiedziała, że go kocha. A reszta? Znała swojego ukochanego może od kilku do kilkunastu godzin. Wyjątkiem jest Bella, ale ona miała troszeczkę trudniejszą sytuację. Do tego oszalała. (pisałam o tym >>tutaj<<
Ale wracając do Diany – dla mnie jest ona księżniczką numer jeden!
Szczerze żałuję, że nie ma więcej takich księżniczek, które zapracowały sobie na sukces. Oglądają to małe dziewczynki, a wciska im się do głowy, że ładna dziewczyna jest z góry skazana na sukces i nawet nic nie musi robić!

Czy wy to rozumiecie?!
Wiecie dlaczego bajka kończy się na ślubie?
Bo po ślubie kończy się bajka.
Dziękuję, do widzenia.

Troszkę odbiegłam od idei wymyślania nowych scenariuszy w tej serii, ale wydaje mi się, że jest tak jak miało być. Po prostu musiałam to z siebie wyrzucić i tyle. Może zabiorę się za dissowanie Disney'a? Nie mówię, że już tego nie robię, ale tak bardziej?