czwartek, 31 stycznia 2019

Najgorsza studniówka na świecie - Felieton

   Szczęście, ekscytacja, szaleństwo, strach, niepewność i niecierpliwość - wszystko na raz wzrastało we mnie z każdym dniem. Próby poloneza, znalezienie osoby towarzyszącej, wybór sukienki, butów, fryzura, makijaż i wszystko inne to po prostu wstęp do pięknej bajki.
   Wchodzę z gracją na czarnych szpilkach, wszystko wokół zamiera, a każda para oczu jest skierowana na mnie. Zmieniłam się i przez ten jeden wieczór nie jestem brzydkim kaczątkiem.
Moja cudowna sukienka szeleści z każdym krokiem zatańczonym do taktu. Kiedy mija moment oszołomienia rozglądam się wokół. Pięknie udekorowana sala, balony, kwiaty, światełka, piękna muzyka i świetnie wyglądający partner u boku...
  A potem się obudziłam. Wiedziałam, że mam zbyt wygórowane oczekiwania, ale nie byłam w stanie się tego pozbyć. Rozczarowanie wisiało nade mną niczym burzowa chmura, która strzeli mnie piorunem w najmniej odpowiednim momencie.
 Od rana miałam ścisk żołądka i poczucie totalnego rozbicia emocjonalnego. Nie pomogła kawa i naleśniki, ani herbata i czekolada.
  No cóż. Bywa.
O piętnastej byłam gotowa. Sukienka leży jak ulał, buty w porządku, fryzura waży dziesięć kilo przez lakier do włosów, a makijaż trzyma się równie dzielnie. Mamy jeszcze półtorej godziny, by dotrzeć na próbę. Teraz czekam na rodziców, studniówka jest dla nich ważnym wydarzeniem. Mimo czasowego zapasu dreptam w tę i z powrotem ze zdenerwowaniem. I tak jak przewidywałam, spóźniłam się. Chwilę, ale zawsze.  Zostawiam swoje rzeczy w szatni i biegnę na łeb, na szyję, byleby nie było większej kompromitacji, chociaż...Co za różnica? No, nie ważne. Zamiast cieszyć się tym, że super wyglądam i wszystko jest cudowne, potrzebuję chwili na oddech. Wzrokiem omiatam salę, znajduję swoją połówkę do poloneza i idziemy. Wszystkie dziewczyny wyglądają cudownie. Od kiedy na nie spojrzałam, moje uczucie cudowności wyparowało.
Jest mi ciepło i zimno w tym samym momencie, policzki płoną, a chęć ucieczki jest nie do odparcia.
Wszystko wydaje mi się brzydkie i wymuszone. Nie mam ochoty ani jeść, ani rozmawiać, a o tańcu już nie wspomnę. Kątem oka zauważam mojego partnera, który świetnie bawi się z nieznaną mi brunetką. Niech się bawi, tylko szkoda, że nawet się nie przywitał. Trudno. Byle do końca.


Kochani!
Moja studniówka już tuż tuż i mam nadzieję, że nie będzie wyglądać jak ta, którą tu sobie wymyśliłam. Ten tekst ma na celu uświadomienie (nie tylko mi), że czasem oczekujemy za dużo, i to na tyle, że rzeczywistość wprowadza Nas w stan wyciszenia, niechęci i niepohamowanego smutku. Studniówka to akurat temat "na topie", więc posłużył mi za przykład.
Pamiętajcie! Doceniajcie małe rzeczy, starania i chęci, nie miejcie wygórowanych oczekiwań, albo przynajmniej na tyle wysokich, że aż niemożliwych. Pozytywizm jest mile widziany, jednak jest pewna granica. Wszystko dla naszego zdrowia psychicznego :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka