wtorek, 2 października 2018

Nie czytaj lektur, tylko tracisz czas!

To nie jest clickbait. Wiem, że nikt nie spodziewał się czegoś takiego w tym miejscu, ale trochę nad tym myślałam.

  Jestem typową humanistką. W ciągu całego życia nie przeczytałam tylko jednej lektury. Uwielbiam Mickiewicza, Prusa, Staffa, wkurzam się, kiedy ktoś obraża Pana Tadeusza bądź Lalkę, nie cierpię Słowackiego i z grzeczności toleruję wytwórstwa Sienkiewicza.
  Spędziłam mnóstwo czasu na czytaniu nie tylko tego co fajne, łatwe, przyjemne i nieobowiązkowe. To pochłaniałam w ciągu kilku godzin. Natomiast ze szkolnymi wymogami nie było już tak łatwo, jak można się domyślić. Zdarzają się książki ciekawe, wciągające i z niespodziewaną mądrością, ale zdarzają się gnioty, po prostu. Denne, nudne, okropne i często cholernie długie. Dlatego mówię Wam, olejcie to! 

Jeśli czytacie książkę i nic do Was nie dociera, chociaż czytacie stronę już dziewiąty raz, to zastanówcie się, czy warto tracić czas. Co Wam z tego, że będziecie mogli powiedzieć "przeczytałem/am Trylogię", skoro nie będziecie w stanie powiedzieć na jej temat nic więcej? Nie chodzi mi teraz o to, żeby w ogóle nie czytać lektur! Poniżej w kilku punktach wyjaśnię, na jakiej zasadzie można zrezygnować z książki* 

*są to tylko moje ciche sugestie, nie traktujcie tego w 100% poważnie.

WAŻNE : Jeśli lektura jest z gwiazdką, to przykro mi, ale musisz ją przeczytać dla własnego dobra. Bądź dzielny/a!

Możesz to zrobić, jeśli...
- nie ma gwiazdki, 
- spróbujesz przeczytać przynajmniej dwa/ trzy rozdziały i Ci nie podejdzie, 
- tematyka ci nie odpowiada, ale ogólnie wiesz na czym polega problematyka,
- przeczytasz szczegółowe streszczenie (albo nawet kilka różnych)
- będziesz w stanie przywołać kilka argumentów na podstawie książki i swojej wiedzy,
- jesteś osobą inteligentną i czytasz inne książki, bądź rozwijasz się kulturowo. 

Nie odpuszczam natomiast leniwcom, którym po prostu się nie chce, bo nie. Bo wolą pospać, grać, wyjść gdzieś, zamiast spróbować. 
W tym roku totalnie przestałam czytać "swoje" książki na rzecz lektur. Matura zbliża się wielkimi krokami, okej, ale nie dam sobie zniszczyć duszy książkoholika. Warto nauczyć się oceniać, co jest warte naszego wysiłku i pracy, a co nie, bo można się wykończyć. 
Nie chcę całe życie robić czegoś "bo tak trzeba/ wypada". Chcę po prostu żyć, czuć, być i działać.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka