środa, 29 sierpnia 2018

Jak ja kocham wracać! - Italia

Kochani!
Być może niektóry z Was widzieli zdjęcia na Instagramie, bądź relację z pięknej Italii. Dzisiaj troszeczkę przybliżę Wam klimat, żeby jak najdłużej pozostać w tym klimacie.

Odwiedziłam Camporę, Pompeje, Neapol, Rzym, Watykan, Chianchano Terme, Florencję, Pizę, Sienę, San Giminiano i Monte Cassino. Nie martwcie się, nie będę opisywała każdego dnia po kolei, jak w jakimś pamiętniku, ale opowiem o najlepszych miejscach, ciekawostkach i oczywiście o zdjęciach "must have"

Pompeje

Jest to miasto wielkości Watykanu, które zostało znalezione przez przypadek, najprawdopodobniej podczas jakichś remontów kanalizacyjnych. W 79 roku n.e. zostało ono zalane lawą przez pobliski wulkan Wezuwiusz. Wszystko co znajduje się w Pompejach zostało wykopane spod zaschniętej lawy, bądź odlane w powstałych otworach (odlewano głównie ludzi i zwierzęta, których ciała przez lata uległy rozkładowi). Fascynujące w tym miejscu było między innymi to, co stworzyli starożytni. Pierwsze rynsztoki, przejścia dla pieszych, czy symbolika, o której troszkę za chwilę. Mieli oni też swoje sklepy, urzędy, siłownię, saunę, a nawet teatr.

Jeśli chodzi o wspomnianą przeze mnie wcześniej symbolikę, to tutaj będzie trochę...Dziwnie? Nie zwykłam mówić, ani pisać o takich rzeczach, ale po prostu czuję, że muszę się tym z Wami podzielić. W końcu podróże kształcą, prawda? Dzięki tej ciekawostce możecie nawet "zabłysnąć" w towarzystwie.

Wiecie dlaczego na męski narząd mówi się ptaszek? W zamierzchłych czasach ludzie na swoich domach mieli wyryte płaskorzeźby. Jeśli ktoś miał jakąś profesję, to miał wyryte swoje narzędzia pracy, ale zdarzało się, że znajdowano również TE części ciała - były one symbolem szczęścia, a jeśli ktoś chciał mieć go jeszcze więcej, to dorabiał skrzydełka. Tada! Stąd ta nazwa. Możecie się czuć teraz jak odkrywcy wszechświata.

Rzym, Watykan

Polecam zobaczyć koloseum, ale uważam, że od środka po prostu nie warto. Fajnie jest też wpaść do Forum Romanum, jeśli ktoś lubi takie rzeczy i ma odpowiednio nastawioną wyobraźnię, ponieważ ruiny też trzeba umieć podziwiać. Najbardziej podobały mi się widoki z Zamku Świętego Anioła, po prostu raj dla oczu! No i oczywiście Watykan. To miejsce coś w sobie ma. Nie tylko w wymiarze religijnym, czy architektonicznym. Po prostu ma swój własny urok, którym przyciąga wielu, między innymi mnie. Jeśli jesteście ze mną dłużej, to wiecie, że już byłam we Włoszech i w Watykanie. Możecie się zastanawiać, po co dwa razy odwiedzać to samo miejsce? Ze względu na "to coś" - niewyobrażalna siła, która przyciąga Nas w te same miejsca bez większych racjonalnych powodów.




Kolejną rzeczą za którą kocham te wszystkie miejsca, to oczywiście piękne uliczki! Myślcie sobie co chcecie, ale dla mnie jest to szczególnie ważny element włoskiego krajobrazu, jak zakochasz się raz, pokochasz na całe życie ♡

Siena

Miasto, w którym mogłabym mieszkać. Mimo tego, że jest pagórkowate, sporo tam ludzi i duchota po deszczu, to nic nie jest w stanie zniszczyć mi pięknego obrazu Sieny. Zobaczyłam tam najpiękniejszy kościół jaki było mi dane zwiedzić w Italii. Nie jest on ogromny, pełen przepychu i turystów. Na tle innych wypada raczej skromnie, ale to jest w nim najcudowniejsze. Włosi są religijni, ale w przeciwieństwie do Nas nie przywiązują ogromnej wagi do tego, by w każdą niedzielę znaleźć się w jednej z kościelnych ławek. Na początku podróży myślałam sobie, że okej, ale szkoda, bo te miejsca są takie piękne! Przychodziłabym tu nawet, gdybym była ateistką, żeby tylko na to popatrzeć. Jednak tutaj to co innego. To kościół do spotkania z Bogiem, a nie do podziwiania.


Teraz przejdźmy do tradycji Sieneńczyków. Całe miasto jest podzielone na tak zwane kontrady, które dwa razy do roku rywalizują ze sobą w Palio - wyścigach konnych. Trafiliśmy do Sieny dzień po święcie, ale atmosfera unosiła się w powietrzu, coś niewyobrażalnego! Dla nich jest to niesamowicie ważne, myślą o tym przez cały rok i cieszą się z tego tak, jakby to było coś więcej niż mistrzostwa świata, a to tylko ich miejskie święto! Wiadomo nie od dziś, że włosi potrafią świętować, a Palio jest jednym z przykładów. Jeśli chcecie przeczytać o tym troszeczkę więcej, to odsyłam do Wiki >>Palio w Sienie<< Warto przeczytać, a jeszcze lepiej zobaczyć na żywo.






San Giminiano, Monte Cassino

Małe, pagórkowate miasteczko, które utknęło w średniowieczu. Jest niesamowicie zadbane, piękne w swej prostocie, dostarcza mnóstwo widoczków i wcześniej wspomnianych uliczek.
O Monte Cassino powiem tylko tyle, że emocji było sporo, przynajmniej dla mnie. Wiecie lub nie, ale należę do osób wrażliwych i po prostu zebrało mi się na płacz, że tyle istnień tam zginęło. Tak po za tym, to klasztor jest ogromny i piękny, można doznać duchowego katharsis, jeśli wiecie o czym mówię ☺️


O Pizie nie mam zbyt wiele do powiedzenia, jedyne co mi stamtąd zostało, to wspomnienie pięknej pogody, natrętnych sprzedawców oraz obowiązkowe zdjęcie z wieżą ☺️


Mam nadzieję, że podobał się Wam dzisiejszy wpis i zdjęcia. Jeśli macie ochotę podzielić się swoimi wrażeniami z wakacji, możecie to zrobić w komentarzu ☺️ Do następnego! 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka