niedziela, 27 grudnia 2015

Percy Jackson - morze potworów

Autor : Rick Riordan
Cykl : Percy Jackson i bogowie olimpijscy (tom 2)
Wydawnictwo : Galeria książki 
Liczba stron : 276 
Data wydania : 29 października 2009

"W porywającym, dowcipnym i cieszącym się ogromną popularnością dalszym ciągu opowieści rozpoczętej w Złodzieju pioruna Percy wraz z przyjaciółmi musi udać się w rejs po Morzu Potworów, aby ocalić obóz. Najpierw jednak odkryje szokującą rodzinną tajemnicę, która każe mu się zastanowić, czy to, że Posejdon uznał go za syna, jest zaszczytem czy okrutnym żartem. Siódma klasa była dla Percy’ego Jacksona wyjątkowo spokojna. Żaden potwór nie przedostał się na teren jego nowojorskiej szkoły. Ale kiedy niewinna gra w zbijanego z kolegami z klasy zmienia się w śmiertelną rozgrywkę z brutalną bandą olbrzymów-ludożerców… sprawy przyjmują paskudny obrót. Niespodziewana wizyta Annabeth, przyjaciółki Percy’ego, oznacza kolejne złe wieści: magiczna granica broniąca Obozu Herosów została zniszczona przez truciznę podrzuconą przez tajemniczego wroga. Jeśli lekarstwo nie znajdzie się na czas, jedyna bezpieczna przystań dla herosów przestanie istnieć."

Bez owijania w bawełnę - książka skończona dla zasady. Czytałam ją prawie 2 miesiące, co jest do mnie straszliwie niepodobne. Dlaczego nie odłożyłam jej od razu, kiedy doszłam do wniosku, że mnie to nie kręci? Bo zdałam sobie z tego sprawę zbyt późno. Miałam taki mały promyczek nadziei : "A może jeszcze mi się spodoba?", a kiedy przyznałam się sama przed sobą, że to kłamstwo, stwierdziłam, że głupio teraz to odłożyć, skoro wiem, że ktoś czeka na moją opinię, ale mniejsza.
Przeczytałam to i wszystko fajnie, świetnie, bo napisane ciekawie, zabawnie, z perspektywy sarkastycznego, porywczego nastolatka. Co to wszystko zepsuło? Po 1 : mitologia. ogólnie nic od niej nie mam, ale tym razem po prostu na to krzyczę. Po 2 : przeciąganie wszystkiego w nieskończoność i dokładanie co chwila nowych wydarzeń. Ja rozumiem, że autor chce zbudować napięcie i przytrzymać czytelnika, ale co za dużo, to nie zdrowo.
Był jeszcze jeden problem. Styl tej książki, a mianowicie czcionka. Była nie do zniesienia! Miałam wrażenie, że tych literek jest coraz więcej i że robią się coraz mniejsze. Czasem zdarzało się nawet, że czytałam kilka razy tą samą linijkę. 

Ocena 3/6 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka