Translate

Współpraca?

Kontakt : mal.gorna0@gmail.com

czwartek, 27 maja 2021

Wielki ogarniacz pracy, czyli jak robić i się nie narobić


Autorzy:
Pani Bukowa, Pan Buk 

Cykl: Wielki Ogarniacz Życia (3)

Wydawnictwo: Znak

Liczba stron: 320

Data wydania: 13 listopada 2019

Ocena: 4/5  

Doczekałam się Wielkiego ogarniacza pracy na półce. Pięknie się prezentuje razem z innymi! Ale do rzeczy. Sięgnęłam po tę książkę dlatego, że kocham osobowość Pani Bukowej. To moja mentorka w dziedzinie osiągania dystansu do życia. Lubię się też pośmiać z "obrazków z internetów", bo dzięki nim tragizm życia przyjmuję z pewnym uśmiechem. Oczywiście podstawowym elementem, który nadaje wszystkiemu sens jest ironia. To chyba mój ulubiony środek artystyczny, dlatego Wielkie ogarniacze tak bardzo mi się podobają.

    Wydaje mi się, że książka nie trafi do tych, którzy nie rozumieją korpo (chociaż to trudne stwierdzenie, bo czasem i ci co pracują w korpo nie rozumieją z czym mają do czynienia). To trzeba po prostu czuć i wiedzieć - nie wiem jak to wytłumaczyć. Mogę jedynie powiedzieć, że jeśli poprzednie książki Pani Bukowej przypadły Wam do gustu to z tą też tak będzie. W dużej mierze opiera się  ona na grotesce, ironii, prześmiewczym ukazaniu brutalnej korporacyjnej rzeczywistości (z resztą nie tyczy się tylko korpo, ale zwyczajnej pracy też). Można się albo śmiać, albo płakać, albo...Jedno i drugie. Zależy jak bardzo czujecie się związani z tym tematem (ja się śmiałam bo rzuciłam korpo, a bardziej to korpo rzuciło mnie - przez pandemię). 

niedziela, 23 maja 2021

Uśmiech - Raina Tegelmeier


Autorka:
Raina Tegelmeier

Cykl: Uśmiech (tom 1)

Wydawnictwo:  Firma Księgarska Olesiejuk

Liczba stron: 213

Data wydania: 27 maja 2019

Ocena: 4/5 

    Nie wiem co mnie podkusiło, że sięgnęłam po tę książkę. Naprawdę nie mam pojęcia. Wzięłam, kupiłam bo ładnie wydana i dopiero w domu zaczęłam się zastanawiać nad tym co zrobiłam (znowu!). Skoro pozwoliłam żeby ten impuls zadziałał to trudno, jak już jest to wypadało przeczytać. 

    Na pewno nie zwróciłabym uwagi na tę książkę, gdyby nie prosta okładka w kolorze mięty. Potem zajrzałam do środka i zobaczyłam coś, czego bym się nie spodziewała - to komiks! W dodatku narysowany w jednym z tych stylów które lubię. Nie pytajcie o konkrety bo nie czuję się specjalistką w najmniejszym stopniu. Najprościej w świecie kupiłam książkę oczami, spodobała mi się i już. Ogromne brawa dla autorki, która oprócz historii zadbała o te piękne rysunki (razem z Stephanie Yue).

    Jeśli chodzi o tą pozycję to w tym wypadku stwierdzenie, że "książka jest jak film, tylko że w głowie" nabiera nowego znaczenia. Jest to chyba pierwsza (i bardzo możliwe że jedyna) publikacja którą chętnie zobaczyła w formie filmu i nie miałabym żadnych obaw o >>zepsucie<< wyobrażeń. Uśmiech jest pierwszym komiksem jaki przeczytałam od co najmniej pięciu lat. Nigdy nie pałałam fascynacją do tego rodzaju sztuki rysowniczo-pisarskiej. Teraz za sprawą Rainy Telgemeier to może ulec zmianie. Niestety jestem osobą wybredną, więc trochę czasu może minąć zanim sięgnę po coś z tego gatunku.

wtorek, 19 stycznia 2021

To nie jest do diabła love story TOM II


Autorka:
Julia Biel

Cykl: Love Story

Wydawnictwo: Media Rodzina

Liczba stron: 392

Data wydania: 17 czerwca 2020 

Ocena: 5.5/6


"Ella – jest niczym crème brûlée – w środku rozpływająca się słodycz zamknięta pancerzykiem ze skarmelizowanego cukru.



Jonasz – jak każdy pewny siebie facet – ma nieodparty urok, zwierzęcy magnetyzm i… zawyżone mniemanie o sobie.

Coś, co Ella i Jonasz zmyślili na poczekaniu, urosło do rozmiarów piramidalnego kłamstwa i teraz żyje własnym życiem. Trudno stawiać wygórowane żądania, kiedy najlepsza przyjaciółka chce cię pogrzebać żywcem w twoim własnym szczęściu, a wszechświat odmawia współpracy. Zwłaszcza gdy się okazuje, że zakochanie to najkrótsza droga człowieka do autodestrukcji, a przełączenie się w tryb stand-by i wylot na amerykańskie wesele może ludzi albo do siebie zbliżyć, albo pchnąć do zbrodni."

Ogarniała mnie niecierpliwość totalna. Po przeczytaniu pierwszego tomu (którego recenzję znajdziecie >>TUTAJ<<) siedziałam jak na szpilkach w oczekiwaniu na rozwój tych emocjonujących wydarzeń. Znalazłszy wyczekiwaną książkę pod choinką nie posiadałam się z radości - wreszcie! 

Nie potrzebowałam wiele czasu, by na nowo zatopić się w historii Elli i Jonasza. Jeśli miałabym określić ten tom jednym słowem, to postawiłabym na oczekiwanie. Teraz uwaga, bo będą spoilery, więc lepiej niech pójdą stąd ci, którzy jeszcze nie zetknęli się z pierwszą częścią - nie chcę Wam odbierać tej przyjemności. 

Teraz, skoro zostaliście na własną odpowiedzialność, możemy iść dalej. Użyłam określenia oczekiwanie, ponieważ przez cały czas na coś czekamy. Historia płynie od zdarzenia do zdarzenia i wszystko układa się w falę powolnego dynamizmu - niby wszystko dzieje się powoli, tęsknota ciągnie tygodniami, ale punkty kulminacyjne dzieją się szybko, nagle, bez ostrzeżenia. Wystarczy że mrugniesz a całe zdarzenie zdąży już minąć. 

 Ironia jaka bije już od pierwszych stron pierwszego tomu, nadal utrzymuje się na odpowiednim poziomie. To jeden z powodów dlaczego pokochałam Love story. Inna sprawa, że opisy które się pojawiają są skromne ale treściwe. Z łatwością możemy sobie wyobrazić upalny dzień w Utah. O ironii i ewokujących obrazach powinnam wspomnieć pobocznie, niemniej jednak uważam że bez tych elementów to nie byłoby to. Język jakim posługuje się autorka jest dynamiczny, trafia do czytelnika w taki sposób, że nie można się oderwać. Nasza uwaga non stop jest czymś przykuwana i co najważniejsze utrzymywana.

Dalej mamy do czynienia z toksyczną relacją dziecko-rodzic, ale tym razem szerzej ukazana jest kwestia ukrywania uczuć i tego jak ważne jest zaufanie. W związku trzeba być szczerym, rozmawiać ze sobą i dbać o relację (z resztą nie tylko w związku, najlepiej to wszędzie) i jeśli się zawiedzie to trzeba się naprawdę postarać by odzyskać nadszarpnięte lub całkowicie zerwane zaufanie. Myślę, że większość z nas ma tego świadomość, a To nie jest do diabła love story to potwierdza co sprawia, że historia jest autentyczna (oczywiście nie tylko dlatego ale jednak). Nie zdziwiłabym się, gdyby taka plątanina zdarzeń przytrafiła się komuś naprawdę.

Pozostaje jeszcze kwestia zakończenia, które jest swego rodzaju obietnicą, ale niestety nie do końca mnie satysfakcjonuje. Cieszyłabym się bardziej, gdybym mogła od razu sięgnąć po kolejny tom, ale nie można mieć wszystkiego. I też mam nadzieję, że w trzeciej części będzie się działo więcej konkretów, no bo jak to tak trzymać fanów Nutelli i Jonasza w niepewności...

Żeby nie było niedomówień - polecam cieplutko! Na ogrzanie serca zimową porą szczególnie.