Translate

Współpraca?

Kontakt : mal.gorna0@gmail.com

piątek, 1 lipca 2016

A gdyby tak...

Postanowiłam wybić się ponad wszystko i utworzyć na blogu serię "A gdyby tak..." Na czym ona będzie polegać?
Już mówię.
Będę tworzyła własne zakończenia filmów/ książek i nie tylko takich, które mi się nie podobały, aczkolwiek od tego zaczniemy.
Wszyscy pewnie znają dramat "Romeo i Julia", albo ogólny zarys fabuły. Nie jestem fanką złych zakończeń...Oczywiście dobrze, że rody się pogodziły, ale że dopiero po takiej tragedii..?
Dobra, nie ważne. Przejdźmy do sedna.

A gdyby tak...historia była zupełnie odwrotna? Gdyby to Romeo i Julia pałali do siebie nienawiścią, a ich rodziny byłyby zaprzyjaźnione i oczekiwałyby od dwojga młodych ludzi, by się ze sobą związali?
Myśleliście o tym kiedyś?
Wyobraźcie sobie, że jako małe dzieci, które nic nie rozumieją...Przykładowo Romeo wyrywa Juli włosy, ona wrzuca mu kamienie do zupy, on rozszarpuje jej szmaciane lalki, ona podpala jego drewnianą broń...I tak przez kilka lat, udają przed rodzicami, że się lubią, są grzeczni jak na arystokrację tamtych czasów przystało, a w głębi ducha obmyślają kolejny numer, jaki mogą wyciąć i jak zostać niezauważonym.
Piękne...
Potem na jakiś czas ich drogi się rozchodzą, każde żyje własnym życiem.
Julia spędza czas ze swoją przyjaciółką rozmawiając o fryzurach, sukienkach, balach, przedstawieniach, kwiatach, urodzinach, kapeluszach...
A Romeo razem ze swoimi przyjaciółmi kręci się po jakimś dworze, dokuczając najmłodszej kuzynce siostry ciotecznej babci czy coś.
A po jakimś czasie są zmuszeni usiąść razem do stołu na "przyjaznym" i "rodzinnym" obiedzie. Później od swoich rodziców dowiadują się, że ci ustalili już ich życie. I że wezmą ze sobą ślub.
Ból nie do opisania, histeria, żal i furia. W dzień ślubu Romeo pakuje się i wyjeżdża ze swoją nową dziewczyną, a Julia płacze, bo Romeo wyjechał a ona nie. Z pomocą przychodzi jej przystojny...Hmmm...Jegomość, a z imieniem dajmy już sobie spokój. Owy człowiek sprawia, że Julia na powrót staje się szczęśliwą dziewczyną.
Dwa lata później pod drzwi Romea przychodzi listonosz z zaproszeniem na ślub Julii i bezimiennego. Postanawia się tam zjawić, gdyż jego żona marzy o podróży do zamku tamtejszych okolic. Zjawiają się tam szczęśliwi razem z trójką dzieci. Julia i Bezimienny biorą super świetny ślub i wszyscy są szczęśliwi.

I co powiecie na taką wersję?


poniedziałek, 27 czerwca 2016

Oszukana - FILM (2008/9)


  • Premiera w Polsce : 27 luty 2009
  • Reżyseria : Clint Eastwood 
  • Trwa : 2 godz 20 min 
  • Główne role : Angelina Jolie, John Malkovich, Jeffrey Donovan



"Po kilku miesiącach policja wreszcie odnajduje Waltera. Przy blasku reporterskich fleszy syn zostaje zwrócony matce. Jednak ta nie rozpoznaje w nim swojego dziecka. Kapitan J.J. Jones próbuje jej wmówić, że się myli, a zmiany chłopca powstały wskutek ciężkich przeżyć. Christine chce przeciwstawić się skorumpowanej policji. Kapitan, nie mogąc pozbyć się kobiety, umieszcza ją w zakładzie psychiatrycznym. Twierdzi, że nie jest zdrowa na umyśle, skoro nie rozpoznaje własnego dziecka. Christine jest tam bardzo źle traktowana, zmuszana do zażywania leków i szantażowana." "Samotna matka Christine Collins wychowuje dziewięcioletniego syna Waltera. Pewnego dnia wychodzi do pracy, zastępując koleżankę. Kiedy wraca do domu, nie zastaje tam syna. Po przeszukaniu okolicy postanawia zgłosić zaginięcie, jednak policja zajmuje się sprawą dopiero następnego dnia, przekonując matkę, że syn na pewno wróci sam.


Nie będę ukrywała, a w sumie nigdy tego nie robię, że ten film jest przepełniony abstrakcją.
Bo czy to normalne, żeby wmawiać matce, że ze stresu dziecko może stracić 7 cm wzrostu? Ludzie...
Aczkolwiek bardzo się z tych niedorzecznych spraw naśmiałam. A tak przy okazji zaliczmy do tego przesadzone usta Angeliny Jolie.
Inną rzeczą jest ogólna fabuła filmu, która jest ciekawa i intrygująca. Kiedy już ma się coś skończyć okazuje się, że to dopiero połowa, albo nawet sam początek. I nie jest to takie "O jeny...Kiedy to się wreszcie skończy!?", tylko to takie dobre czekanie na rozwiązanie problemu, który jest coraz bardziej nierozwiązywalny.
Mówią, że to prawdziwa historia. Załóżmy, że faktycznie tak jest.
Nie jestem dorosła, nie jestem matką, ani nawet nie mam chłopaka., nie wiem jaki ból musiała czuć Chistine Collins, ale musiał być on przeogromny i nie do opisania. Bo co boli matkę bardziej niż utrata dziecka? Chyba nic. Do czego zmierzam?
Chcę powiedzieć, a raczej pogratulować Angeline Jolie słusznie zdobytego Oskara, to co widziałam na ekranie było na swój sposób piękne. Gra aktorska...Kopara opada ze zdziwienia. I trzeba być dobrym i czuć to co się robi, jak się gra...Perfekcja.
Cofnięcie w czasie do 1928 roku, wszystko wygląda inaczej i wydaje się lepsze. Pewnie dlatego, że moim zdaniem świat się psuje, ładnie mówiąc. Zawsze znajdzie się jakieś "ale" i jestem przekonana, że gdybym żyła w tamtych czasach to na pewno bym na coś narzekała, ale nie było mnie tam, więc myślę jak myślę. Stroje, dekoracje, sceneria, wszystko dopięte na ostatni guzik i przemyślane. Gratulacje dla reżysera, bo wydobył z tej historii to co najlepsze i najważniejsze.

Ocena 6/6


piątek, 24 czerwca 2016

Już po gimnazjum...

Myślałam, że nie dożyję dnia, w którym odbiorę swoje świadectwo ukończenia gimnazjum. Ale stało się.
Ukończyłam kolejną szkołę. Kolejny rok nauki za mną.
Czy czuję ulgę? Czy smutek? Czy radość?
Szczerze? Sama nie wiem. Wszystkiego po trochu.

Mimo tego, że wcale nie czuję się mądrzejsza pod względem wiedzy, ale mądrzejsza pod względem myślenia życiowo,
Mimo tego, że marudziłam na wszystko co w szkole było możliwe - przetrwałam to,
Mimo, że nie podołałam swoim ambicjom z takich a nie innych powodów - jestem z siebie dumna.
Mimo, że moi znajomi musieli znosić każde moje humory - nadal są ze mną i wierzę, że skoro powiedzieli, że nie zapomną, to nie zapomną.
Mimo, że nie wyuczyłam się wszystkiego na pamięć,nauczyłam się, że swoje trzeba przejść i nauczyłam się czegoś, o czym nam nie mówiono wprost, a mianowicie :
- Życie jest niesprawiedliwe,
- Trzeba się uczyć tak, by osiągnąć sukces i cieszyć się z małych rzeczy
- Czasem lepiej się nie odzywać,
- Twój dzień wygląda lepiej jak się uśmiechniesz,

Powiem z ręką na sercu, że czas gimnazjum był ciężki, lały się ze mnie łzy, bo egzaminy, zaliczenia, walka o oceny na koniec, ale udało mi się i żyję. jakim cudem?

Dzięki ludziom, którzy tam ze mną byli i przeżywali to samo co ja.
Jeżeli ktoś z mojej klasy to czyta, to wiedzcie, że ogromnie Wam dziękuję! Za każdy uśmiech, słowo wsparcia, za każdą reprymendę i kubeł zimnej wody, za każdą spędzoną razem chwilę..Brakuje mi słów...
Tak czekałam na koniec gimnazjum, tak chciałam wakacje, tak bardzo chciałam czegoś nowego...A teraz, pisząc to mam łzy w oczach.
Może z niektórymi nie spędziłam za dużo czasu, a z innymi spędziłam go mnóstwo mnóstwo i zamiast się uczyć, to śmiałam się z wspólnych żartów. Nie był to czas zmarnowany, bo przynajmniej był wielki promień światła na cały smutek wokół mnie, a wracając, bo troszkę odbiegłam od tego co chciałam powiedzieć, przywiązałam się do Was, jakbyście byli moją rodziną...Było wkurzanie, śmiechy, wsparcie, zabawa...Wszystko. Jeszcze raz DZIĘKUJĘ!

A tymczasem...Zaczynamy wakacje! Miłego wypoczynku ;)