Translate

Współpraca?

Kontakt : mal.gorna0@gmail.com

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Straszny Dwór - Opera

Od razu z góry informuję, że nie znam jakichś wytycznych pisania recenzji opery, dlatego będzie to w miarę luźny tekst o tym co sądzę o ogólnej idei takiej rozrywki. 
 
Opera napisana przez : Stanisława Moniuszkę 
Premiera : 13 grudnia 2015 
Czas trwania : 2 godz 45 min

Pierwszą rzeczą na jaką zwróciłam uwagę, była ilość ludzi, oraz ich wiek. Było mało ludzi, z czego większość to osoby starsze, co mnie nie dziwi jak mam być szczera. Budynek urządzony elegancko i gustownie, ale z mniejszym rozmachem niż np. teatr muzyczny. Ale o tym dość.

"Bracia Zbigniew i Stefan wracają do domu po służbie wojskowej i przysięgają się nie żenić. Inne plany ma ich stryjenka - Cześnikowa. Zbigniew i Stefan odwiedzają starego przyjaciela ich ojca – Miecznika z Kalinowa i poznają tam jego piękne córki. Zaczynają się wahać. Tymczasem Cześnikowa, która chce ich wydać za inne panny oczernia ich  twierdząc, że to tchórze. Damazy, panny i Skołuba postanawiają przekonać się, czy panicze są faktycznie podszyci strachem. Skołuba opowiada Maciejowi (wojennemu druhowi braci) „straszną” historię dworu. Panicze nic sobie z tego nie robią, ale chcąc dotrzymać postanowienia, decydują się wyjechać. Podstęp Damazego wychodzi na jaw, podobnie jak wzajemne zauroczenie młodych, ku ogólnej radości i wstydowi Damazego."

Taka mniej więcej jest treść opery, i przyznam szczerze, że miałam ochotę zasnąć. Pierwszej części prawie nie rozumiałam, jedynie wychwytywałam wątki z przeczytanego wcześniej streszczenia. 

Uwaga dla wszystkich, którzy mają zamiar wybrać się kiedyś do opery, nie idzie się tam bez czytania streszczenia. 
Dlaczego? 
Dlatego, że po pierwsze : możemy nie zrozumieć śpiewanych słów, a po drugie : opera nie jest do rozumienia. Opery się słucha, patrzy się na dopracowane stroje i podziwia talent aktorów/ śpiewaków operowych. 

Tak jak już wspominałam pierwsza część była trudna w zrozumieniu, ale to pewnie dlatego, że człowiek nie jest przyzwyczajony do słuchania czegoś takiego, ale za to druga część mi się podobała. Przede wszystkim był lepszy wątek, nie ciągnięto scen w nieskończoność i przede wszystkim więcej zrozumiałam.
Po tym, co tam zobaczyłam i usłyszałam, stwierdzam, że szybko do opery się nie wybiorę. Jakoś mnie to nie kręci. Jedni mogą uważać, że nie dorosłam do tego typu rozwoju kulturalnego. Zgoda, może i mają rację, ale właśnie dlatego nie mówię absolutnego "nie" które przekreśla wszystko. Może jeszcze kiedyś się zabiorę za ten temat, ale na razie zostanę przy musicalach i filharmonii. Jedyną rzeczą jaka zaparła mi dech, była muzyka. Zwykle oglądając filmy zwracamy uwagę na to, że leci coś tam w tle. A tutaj muzyka jak z filmu na żywo. Aż dreszcze przechodzą. Dzięki temu uświadomiłam sobie dogłębniej to, że muzyka nie jest tak o. Ktoś to musi napisać, ktoś musi to zagrać...I trzeba mieć przede wszystkim talent. 

piątek, 10 czerwca 2016

Amadeusz - FILM (1984)



  • Premiera w Polsce : 5 listopada 2010, na świecie : 6 września 1984 (Produkcja USA) 
  • Reżyseria : Miloš Forman 
  • Trwa : 2 godz. 40 min.
  • Główne role : W.A. Mozart - Tom Hulce,; A. Salieri - F. Murray Abraham; Konstancja Mozart - Elizabeth Berridge


"Dwudziestosześcioletni Mozart przybywa do Wiednia, by prezentować swoją twórczość. Jego obecność drażni nadwornego kompozytora Józefa II - Antonio Salieriego, co jest powodem rywalizacji między artystami."




Wolfgang Amadeusz Mozart. Zawsze uważałam, że skoro to wieki kompozytor, ktoś ważny, to wtedy jest ułożony, poważny, odpowiedzialny...Ale najwyraźniej się pomyliłam. Z filmu wynikło, że był to człowiek...No nie bójmy się tego słowa, był postrzelony. Krąży teoria iż Joannes Chrysostomus Wolfgangus Theophilus  Mozart (tak w pełni nazywał się kompozytor, a Amadeusz to łacińska wersja Teofila)  chorował na zespół Downa. Po części się mogę zgodzić, a wszystko przez ten wariacki śmiech, który występował w filmie za każdym razem, kiedy Mozart usiłował uratować sytuację nie do odratowania lub nie chciał się przyznać do błędu i zamieniał go w żart.

A co do jego innych zachowań takich jak olewanie życia, brak ładu i organizacji, przecenianie swoich umiejętności itp. itd. Moim zdaniem to podchodzi pod zakładkę "artystycznego zwariowania i braku racjonalności" 

Jak to powiedział Einsein? 

"Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko?" 


Ale nie ważne. Teraz skupmy się na pięknie tego filmu.

Pierwszą rzeczą jaką zauważyłam, były stroje, fryzury, bogato urządzone mieszkania i ogólny nastrój klasycyzmu. Zdumiewało mnie to, jak wielką różnicę widać między tamtym czasem, a dziś. Albo jak  ogóle można było chodzić z gigantyczną peruką na głowie?
Bardzo podobała mi się też forma retrospekcji/ wspomnień i pokazanie tego z perspektywy osoby, która to przeżyła ( no powiedzmy). O wiele lepiej się to ogląda niż jakiś "film oparty na źródłach historycznych [...] W latach...Ble, ble, ble...Wiemy o tym z odnalezionych niedawno pism..." itp. itd. Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi.
Reszta, to są po prostu idealnie pasujące do siebie puzzle. Aktorzy, sceneria, stroje i przede wszystkim muzyka.
Jeśli ten film zaczęłaby oglądać osoba ogólnie niedoinformowana o szczegółowym  życiorysie Wolfganga, nawet nie zauważyłaby końcowej fikcji. A z resztą niektórzy idealnie poinformowani o jego życiu czasem nie zwrócą uwagi na element doczepiony, więc chyba nie jest najgorzej, prawda?

Tak czy inaczej polecam film, nawet dla samego humoru, bo z artystów o których nic nie wiemy też trzeba się pośmiać, a dowiemy się czegoś okazjonalnie.

Ocena 5/6

środa, 8 czerwca 2016

Kolejne LBA!

Kilka tygodni temu dostałam nominację do LBA od Pozytywnie innej z bloga Write Stories Of Dreams, bardzo dziękuję za nominację! Obiecałam że napiszę tego posta jak najszybciej, ale niestety szkolne sprawy pozwoliły mi na to dopiero dzisiaj.

Jeśli nie wiesz na czym polega LBA, już mówię o co chodzi. 

Nominacja do Libester Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na pytania otrzymane od osoby, która Cię nominowała. 

Nie przedłużając...Zaczynajmy! 


Czym Twoim zdaniem jest miłość? Czy czułaś kiedyś jak to jest się zakochać? (Dwa pytania w jednym xd)

Moim zdaniem miłość nie ma definicji, każda jest inna. I nie chodzi mi teraz o to, że mówię o wielu ludziach, gdzie każdy z nich inaczej definiuje to uczucie. Mówię o sobie.Inaczej kocham rodziców, inaczej rodzeństwo, a jeszcze inną miłością obdarzę kiedyś swojego wybranka, o ile takowy kiedyś się pojawi. Tak więc uogólniając wszystko co wcześniej powiedziałam, miłość, to uczucie szczęścia jakim obdarzasz drugiego człowieka. 
Tak, czułam, czuję i będę czuć jak to jest być zakochanym. Jeśli jest to miłość odwzajemniona to cudownie, a jeżeli nie, tak jak w większości przypadków to człowiek żyje tylko złudzeniami i własnym snem.

Od jak dawna prowadzisz bloga i skąd wziął się ten pomysł?