Translate

Współpraca?

Kontakt : mal.gorna0@gmail.com

piątek, 6 lipca 2018

Przyjaciele bez bonusu


Autorka : Penny Reid
Cykl : Kółko singielek miejskich (tom 2)
Wydawnictwo : Poradnia K
Liczba stron : 427
Data wydania : 20 czerwca 2018

Kolejny romans od Penny Reid.
Pierwszą rzeczą jaka rzuciła mi się w oczy, to powiązania z poprzednim tomem Kółka singielek miejskich, i sposób tworzenia kolejnej części.
W pierwszym tomie poznajemy Janie Morris zakochanej w "Panu ciacho". Przewija się tam wątek spotkań z przyjaciółkami, robieniu na drutach i długich rozmowach o życiu z alkoholem w ręku.
Natomiast w kolejnej części poznajemy Elizabeth Finney - najlepszą przyjaciółkę Janie i tym razem to ona będzie się mierzyć ze swoimi problemami sercowymi. Pracuje ona w szpitalu, wygląda na taką, która nie ma czasu dla siebie i zawsze jest zmęczona, do tego jest sarkastyczna i prawie nigdy nie zmienia zdania, ale to chyba jej sposób na radzenie sobie ze światem. Jednak pozory mogą mylić.

Ogólnie rzecz biorąc historia Janie toczy się dalej, nie jest oddzielana grubą krechą, tylko toczy się w tle. Poznajemy za to kolejną perspektywę i w życiu nie przeszło by mi przez myśl, że można zrobić coś takiego. To jest jedna sprawa, drugą jest zrobienie tego dobrze. Dla mnie to nowość, więc nie mam zbyt szerokiego pola do rozeznania, ale uważam, że było dobrze.

Inną kwestią jest rozłożenie całej opowieści. Wszystko skupiało się wokół jednego tematu, odnosiłam wrażenie, że będzie się to ciągnęło w nieskończoność, a w dodatku do niczego sensownego nie dojdzie. Można było jednak z góry założyć jaki będzie koniec, no bo to w końcu romans, a chyba wszystkie mają szczęśliwe zakończenia (albo chociażby jakieś inne, również szczęśliwe rozwiązanie). A co najważniejsze, to wreszcie zaczęło się coś dziać! Tylko zajęło to trochę dużo czasu...Było to takie masło maślane. Byleby było więcej stron, a niektóre opisy były tak niepotrzebne, że tylko przebiegałam po nich oczyma, by jak najszybciej dotrzeć do dialogu.


Żeby nie było tak źle, to powiem też parę miłych rzeczy. Po pierwsze, humor był na podobnym poziomie, a sarkazm uwielbiam, więc polubiłam Elizabeth jeszcze bardziej. Tak jak pisałam wcześniej, niektóre opisy nie były potrzebne, ale niektóre były w punkt. (Nie)Ukochanego Elizabeth wyobraziłam sobie z takimi szczegółami, jakbym co najmniej gdzieś go spotkała, przez całą książkę trzymałam się tego niczym nie zmąconego wizerunku i powiem Wam, że gdyby nie on, to pewnie oceniałabym tę pozycję trochę gorzej. I w sumie autorka nagrabiła sobie jednym "małym" szczegółem, ale cóż. Nikt nie jest idealny. (oczywiście nie dotyczy to mojej wizji Nico, ale gdybym Wam powiedziała, to byłby spory spoiler). Idąc dalej, kreacja postaci i otoczenia jest bardzo naturalna, nie ma tam przesady, ani jakichś zgrzytów, co jest naprawdę przyjemne w odbiorze, a do tego szybko i lekko się przepływa nad tekstem.
Nie zabrakło też słodkich słówek, podtekstów i intymnych sytuacji, ale do tego należy podchodzić z dystansem. Tym właśnie charakteryzuje się romans, i jeśli ktoś lubi lekkie, zabawne, sarkastyczne książki tego gatunku, oczywiście z przewidywalnym zakończeniem (ale z nutką zakończenia), to zachęcam do przeczytania serii Kółko singielek miejskich!

Ocena : 4,5/6

P.S. Okładka pierwszego tomu podobała mi się bardziej, a Wam?

czwartek, 14 czerwca 2018

Bóg zawsze znajdzie Ci pracę. 50 lekcji jak szukać spełnienia.

Autorka : Regina Brett
Wydawnictwo : Insignis Media
Liczba stron : 368
Data wydania : 5 listopada 2014

Kolejny tomik od Pani Reginy. Czy czuję się bogatsza? Na pewno. Przez naprawdę długi czas walczyłam sama ze sobą. Próbowałam być dobra we wszystkim na siłę, a w życiu nie o to chodzi. Zamiast być "średnio z tematem", w każdej dziedzinie, a być najlepszym w jednej, albo dwóch? Jest różnica? Oczywiście!
Być może myślisz, że bycie świetnym w jednej dziedzinie to za mało, że jesteś niewystarczający, że zawsze mógłbyś iść gdzieś dalej i robić coś o niebo lepszego. Jednak możliwe, że to tylko złudzenie. Być tu i teraz, doceniać swoją pracę i traktować ją jak dar, to nie lada wyczyn. Na szczęście Ciocia Dobra Rada mówi o tym w sposób przyjazny i prosty. Wystarczy, żeby coś wydało się proste, żeby stało się bardziej możliwe i osiągalne.

  Z drugiej strony każdy człowiek jest inny, każdy interpretuje przekaz inaczej i wyciąga różne wnioski, w zależności od tego w jakiej sytuacji się znalazł. Dowodzi to niepozornej uniwersalności tekstu, oraz tego, że niezależnie co dzieje się wokół nas, jesteśmy w stanie zrozumieć drugą osobę ( lub jej słowa na kartce papieru), a przy okazji samych siebie.



 I wiecie co? Fajnie jest się uczyć z czyichś doświadczeń i się na nich opierać. Dzięki temu możemy uchronić się przed pewnymi działaniami, albo przemyślimy coś trzy razy zanim podejmiemy decyzję, a co najważniejsze - każda decyzja jest na swój sposób dobra, tylko trzeba to dostrzec. Przez kilka lat uważałam, że wszystkie moje decyzje są błędne, a teraz zrozumiałam, że to nieprawda.Właśnie dlatego tak kocham książki Pani Reginy. Pomaga mi ona budować moją pewność siebie, uświadamia mi, i wielu innym ludziom na całym świecie, jak piękne potrafi być życie, jak to dostrzec i jak się tym cieszyć.
Wszystkie lekcje są poparte jakimiś historiami, zauważyłam, że autorka ma tych opowiastek całe mnóstwo, a osób które się tam pojawiają jest jeszcze więcej! I wtedy zaczęła się psychologia. Jeśli tylu ludzi cieszy się z pracy jaką wykonuje, tylu znalazło powołanie, tylu pomaga ludziom i spełnia swoje marzenia, więc...Dlaczego ja miałabym robić inaczej?
Każdy z Nas ma gorsze dni, nie ważne czym są one spowodowane, jednak radość, kiedy wyjdzie się z przysłowiowego dołka jest nieopisana. Jeśli macie właśnie jeden z tych dni, to sięgnijcie po "50 lekcji", są naprawdę budujące, jeśli ktoś lubi takie klimaty i potrzebuje pomocy w postaci lekkiej książki-terapeuty.

Ocena 6/6


wtorek, 5 czerwca 2018

Za chwilę wakacje! 10 sposobów na to, by je zmarnować!

Większość uczniów siedzi jak na szpilkach czekając na ten jeden piękny moment, gdy przekroczą próg szkoły i nie wrócą do niej przez następne dwa miesiące, niektórzy jednak już robią sobie nieformalne wolne. 
Dzisiaj jednak nie mam zamiaru narzekać na "dzisiejszą młodzież", bo z racji wieku i nie wypada, a po za tym nie na tym chcę się skupiać. 
W tym poście przedstawię 15 sposobów na to jak zmarnować sobie wakacje. Oczywiście, jeśli nie będziecie przestrzegać tych podpunktów, to dwa miesiące wolnego mogą być całkiem udane, czego Wam bardzo życzę! 

1. Wstawaj o 13 "rano". 

Nie ma nic lepszego, niż siedzenie do późna i oglądanie głupich filmików na youtube. Kładziesz się spać nie później niż trzecia nad ranem, a potem śpisz z dziesięć godzin, wstajesz na obiad i *pyk* - dzień się skończył, a ty niczego nie zrobiłeś, nie zobaczyłeś, ani z nikim się nie spotkałeś.


2. Spędzaj mnóstwo czasu przed komputerem. 

Kolejnym genialnym sposobem jest przykucie do komputera, odwiedzanie wszystkich możliwych portali i odświeżanie Facebook'a, Instagram'a i Snapchat'a w kółko, na zmianę. Patrzysz na te same posty i zdjęcia od kilku godzin, łudzisz się, że za chwilę pojawi się coś nowego. I faktycznie się pojawia, ale są to zdjęcia znajomych, którzy spędzają wakacje w jakiś "inny", aktywny sposób.


3. Udostępnij fikcyjne wakacje na mediach społecznościowych i wymyślaj mnóstwo historii, które się nigdy nie zdarzyły. 

Nic dodać, nic ująć. Po prostu chcesz się pochwalić znajomym.