poniedziałek, 11 grudnia 2017

BLOGMAS 2017 #2| Jak powiedzieć dziecku, że Mikołaj nie istnieje?

Ten problem ma spore grono rodziców, nie tylko dlatego, że w pewnym momencie trzeba powiadomić dziecko o tym, że starszy Pan z brodą, w czerwonej czapce w towarzystwie reniferów i wielkiego wora prezentów to bujda. Jest jeszcze druga strona medalu - stan dokonany. Pojawia się on w momencie, kiedy ma się więcej niż jedno dziecko, a wygląda to mniej więcej tak :

- Mamo, a czy w tym roku też przyjdzie Mikołaj? - pyta młodsze dziecko z nadzieją.
- Oczyw... - chcesz potwierdzić przypuszczenia malca, ale niestety nanosekundę później pojawia się starsze dziecko i oznajmia oczywistą oczywistość :
- Mikołaj nie istnieje.

Niestety nie rozpracowałam jeszcze jak działać w przypadku drugiej sytuacji, ale z pierwszą mogę pomóc.
Odpowiedź jest bardzo prosta...

Po prostu tego nie rób.
Mówię całkowicie poważnie i na serio. Lepiej będzie, jeśli dziecko samo odkryje prawdę i jakoś sobie z tym poradzi. Z roku na rok będzie oswajało się z tą myślą i zrozumie dlaczego tak się dzieje.
Można w ten sposób pokazać, że pod rozdawaniem prezentów kryje się coś więcej - sztuka dawania i wspólna radość obu stron.

A jak dziecko zacznie pytać?
To, że będzie pytać wiemy na pewno, ale spokojnie, z tym też można sobie poradzić.
Rodzice najlepiej znają swoje dzieci i wiedzą na co mogą sobie wobec nich pozwolić, więc przedstawię Wam kilka przykładów jak się bronić.

1. Święty Mikołaj istnieje - a tak naprawdę to przebrany wujek Stefan.

2. Poszukiwanie Mikołaja (o ile śnieg jest na dworze) - wystarczy zostawić męskie ślady buta na chodniku lub podwórku i wysłać dzieci na ich poszukiwanie, wtedy można szybko położyć prezenty pod choinką.

3. Telefon do Gwiazdora - w ten sposób dzieci będą myślały, że naprawdę rozmawiasz z Mikołajem, a przy okazji dowiesz się z jakich prezentów by się ucieszyły.

4. Tata jest pomocnikiem - Mikołaj ma dzisiaj tyle pracy, sam nie da rady! To wyjaśnia dlaczego niesie ze sobą tyyyyle prezentów.

5. Prezenty są pod choinką jeszcze przed przyjazdem dzieci - metoda sprawdza się, gdy nie robicie świąt u siebie.

A kiedy Wasze dziecko już dorośnie i samo Wam powie, że nie wierzy w wyżej wymienianą osobę, powinno być już łatwiej, chociaż ja nadal lubię pisać list do Świętego i wkładać go do buta 6 grudnia, razem z moim rodzeństwem, taka mała tradycja. Ale przynajmniej mam pewność że prezenty będą trafione ;)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka