poniedziałek, 12 czerwca 2017

A gdyby tak... #12

I mamy już dwunasty post z tej serii, spóźniony kilka, kilkanaście dni, ale chyba jesteśmy w stanie to przeżyć, prawda?
Dzisiaj napiszę Wam coś, co tylko po części zgadza się z pierwotną ideą "A gdyby tak...", na pewno będziemy gdybać i się zastanawiać, co mogłoby się zmienić, ale tym razem będziemy tego doświadczać osobiście. Mam nadzieję, że MY, a nie tylko ja :) 

Wiele bym dała, żeby zmów stać się dzieckiem, którego największym problemem były brukselki, zgubione zabawki, albo złamana kredka.
Niestety zawsze chciałam być dorosła, albo po prostu starsza, wyższa, mądrzejsza i czekałam na to by móc robić coraz więcej. Czekałam na to co stanie się w przyszłości.

Jak ja teraz tego żałuję! I myślę, że wiele osób również. Teraz sobie pogdybamy, a potem zaczniemy cieszyć się tu i teraz dodając do życia dziecięcej radości.





Gdybym jeszcze raz mogła być mała, to na pewno chętniej chłonęła bym wiedzę i nie popełniała błędów, które psują mi teraźniejszość, chętniej zdobywałabym wiedzę, więcej bym wychodziła na trzepak, albo na rower i robiłabym mnóstwo innych rzeczy, na które jest już trochę późno.  Nie mówię, że nie mogę zacząć robić tego w tym wieku, w jakim jestem teraz, ale małe dzieci próbują nie mając tak dużych obaw.

Jednak zastanówmy się teraz nad tym, czy zmienienie przeszłości by coś dało?
Może byłabym zupełnie inna, zmieniona o 180 stopni? Być może nie miałabym bloga, albo mogłabym już nie żyć (tak czysto teoretycznie) i wiele wiele innych.

Jednak nie poprzestaniemy na tym.
Jest jeszcze jedna opcja, która wydaje mi się bardzo prawdopodobna. Gdybyśmy cofnęli się w czasie do naszych narodzin, to nasze życie "zaczęło by się od nowa". To tylko złudzenie. W rzeczywistości przeżylibyśmy to drugie życie tak samo jak pierwsze, oczywiście jeśli byśmy byli nieświadomi, co wydaje mi się czymś oczywistym. Żeby żyć po raz drugi świadomie, musiałby się nam przytrafić "Dzień świstaka".



Niestety możemy sobie tutaj tylko pogdybać, bo prawda jest taka, że nic z tym nie zrobimy, a jedynie możemy cieszyć się chwilą.
Zawsze myślałam o przyszłości, albo przeszłości i dopiero po kilkunastu latach zrozumiałam, że nie na tym polega życie.

Nie żyj przeszłością, bo i tak jej nie zmienisz. Kochaj chwilę obecną, bo ona już się nie powtórzy, zaraz minie i będzie za Tobą. Na przyszłość masz duży wpływ, ale nie na totalnie wszystko, po za tym nawet jak coś się nie uda, to nic się nie zawali, tylko po prostu będzie wyglądać inaczej. I jeśli czekasz na to co ma nadejść i skupiasz się tylko na tym, to będziesz czekać w nieskończoność.

Oficjalne ramy "A gdyby tak..." mamy zachowane, a na koniec taka mała rada ode mnie ;) Przetestowana na własnej skórze, a lepiej uczyć się na cudzych błędach, prawda? 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka